Karczek pieczony w marynacie z ostrej musztardy, miodu i kolendry

Od czasu do czasu oglądam program Kuchenne Rewolucje, w którym Magda Gessler stara się przywrócić porządek w zapyziałych pseudo restauracjach. Muszę przyznać, że patrząc na to jak prezentują się przeciętne polskie lokale gastronomiczne odechciewa się chodzenia do restauracji. Z drugiej strony w show TVN’u można zwykle podpatrzeć co najmniej kilka szczegółów, które z powodzeniem stosuję we własnej kuchni. To co mi się podoba najbardziej, to sposób w jaki Magda Gessler tępi wszelkiego rodzaju kostki rosołowe i inne sztuczne Vegety :) W związku z programem już od dłuższego czasu chodziła mi po głowie pieczona karkówka serwowana podczas rewolucji w mieście Racibórz.

Pieczona Karkówka marynowana w miodzie, ostrej musztardzie i kolendrze

Marynowanie karkówki

W moim przypadku na obiad dla dwóch osób przeznaczyłem ok. 0,5 kg karczku. Mięso przekroiłem dwie równe części, a następnie zabrałem się za przygotowanie marynaty.

Do przygotowania marynaty użyłem:

  • trzech łyżek miodu
  • trzech łyżek musztardy rosyjskiej (ostra)
  • jednej łyżeczki ziaren kolendry

Wszystkie składniki starannie wymieszałem i dokładnie wysmarowałem marynatą mięso. Następnie całość w szczelnie zamkniętym naczyniu wstawiłem na noc do lodówki.

Pieczenie karczku

  • Mięso ułożyłem w naczyniu na aluminiowej folii
  • Posypałem obficie lubczykiem (inne zioła też świetnie by się sprawdziły)
  • Wstawiłem do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i piekłem przez ok 20-25 minut
  • Następnie karczek szczelnie owinąłem folią aluminiową i wstawiłem z powrotem do piekarnika
  • Zmniejszyłem temperaturę do 80 stopni i piekłem mięso jeszcze przez prawie trzy godziny

Warto było czekać tak długo, ponieważ efekt był olśniewający. Karkówka wyszła miękka i soczysta. Z marynaty i naturalnych soków powstał rewelacyjny sos, który dodatkowo wzbogaciłem ziołami i musztardą francuską (to taka z całymi ziarnami gorczycy). W towarzystwie surówki z kiszonej kapusty oraz frytek karczek ala Kuchenne Rewolucje stał się jednym z najlepszych niedzielnych obiadów ostatnich tygodni! :-)

Nie lubisz kolendry?

Kolendra to trudny temat. Jedni ją kochają, innych sam zapach tej przyprawy mocno odrzuca. W tym przepisie kolendra znajduje swoje miejsce dokładnie w najlepszy możliwy sposób. Fan jej smaku bardzo szybko zorientuje się czym zostało przyprawione mięso, zaś antyfan raczej nie rozpozna nielubianej przyprawy i będzie pełen podziwu dla oryginalnego smaku i aromatu pieczonej karkówki.

ksiazki-zajadam

Newsletter > Nie przegap :-)

Nie chcesz przegapić nowych przepisów na blogu i konkursów z nagrodami? Nic prostszego - dołącz do setek czytelników bloga aby jeden lub dwa razy w miesiącu otrzymywać najsmaczniejszy newsletter.

Ilość komentarzy: 16 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • Rafal pisze:

    Co to znaczy szczelnie owinąłem folia alu. mięso? Każdy kawałek osobno? A nie wystarczyłoby trzymać mięsa pod przykryciem w garnku żaroodpornym? Po prostu po 30 min. zmniejszyć temperature? Jak to było pieczone? Pod przykryciem czy w otwartym naczyniu? Brakuje tu tych informacji…

  • Rafal pisze:

    A ja mam pytanie. Co znaczy szczelnie owinąć karczek folią? Wyciągałeś mięcho z piekarnika czy wystarczy przykryć naczynie żaroodporne pokrywką? To w sumie ważne jak piec. pod pokrywką mięso nie wysycha.

  • majka pisze:

    Właśnie się piecze, trzymajcie kciuki bo mam gości i jak nie wyjdzie to będzie bieda!!:)))

    • majka pisze:

      A czy naczynie żaroodporne było przykryte? Bo zostało mi jeszcze 1,5 godz pieczenia w 80 st, a mięso jest zupełnie surowe…

  • Danusia pisze:

    Drodzy Państwo szczerze wam powiadam ze nie jedna z nas lepiej gotuje niż pani Gesler ,tylko kobiety nie zaprawione w kuchni mogą potpatrzecz Gesler i od niej się uczyć ,każda z nas jest zdolna na swój sposób.pozdrawiam serdecznie

  • Iras pisze:

    Robiłem jakiś czas temu, efekt bomba ! Byliśmy wszyscy naprawdę zachwyceni. Polecam gorąco.

  • gosia pisze:

    Marynowanie karkówki
    W moim przypadku na obiad dla dwóch osób przeznaczyłem ok. 0,5 kg karczku. Mięso przekroiłem dwie równe części, a następnie zabrałem się za przygotowanie marynaty.
    Do przygotowania marynaty użyłem:
    · trzech łyżek miodu
    · trzech łyżek musztardy rosyjskiej (ostra)
    · jednej łyżeczki ziaren kolendry
    Wszystkie składniki starannie wymieszałem i dokładnie wysmarowałem marynatą mięso. Następnie całość w szczelnie zamkniętym naczyniu wstawiłem na noc do lodówki.
    Pieczenie karczku
    · Mięso ułożyłem w naczyniu na aluminiowej folii
    · Posypałem obficie lubczykiem (inne zioła też świetnie by się sprawdziły)
    · Wstawiłem do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i piekłem przez ok 20-25 minut
    · Następnie karczek szczelnie owinąłem folią aluminiową i wstawiłem z powrotem do piekarnika
    · Zmniejszyłem temperaturę do 80 stopni i piekłem mięso jeszcze przez prawie trzy godziny
    Warto było czekać tak długo, ponieważ efekt był olśniewający. Karkówka wyszła miękka i soczysta. Z marynaty i naturalnych soków powstał rewelacyjny sos, który dodatkowo wzbogaciłem ziołami i musztardą francuską (to taka z całymi ziarnami gorczycy). W towarzystwie surówki z kiszonej kapusty oraz frytek karczek ala Kuchenne Rewolucje stał się jednym z najlepszych niedzielnych obiadów ostatnich tygodni! :-)

  • bryczka pisze:

    Szukałam dziś przepisu na karkówkę, ten wydaje się być przekonywujący, jakie będą efekty ? Zobaczymy, podzielę się wrażeniami jutro.

  • Tomek Lach pisze:

    Kamij dzięki za komentarz!!! :-)

  • kamij pisze:

    80 st to nie ŻART. Jeżeli ktoś z was miał babcię na przysłowiowej wiosce, która posiadała piec kaflowy to zapewne wie, że znajduje się w takowym piecu miejsce zwane „dochówką”. jest ono mniej więcej na wysokości klatki piersiowej ok. metr nad paleniskiem pieca. Podczas prac polowych Babcia często przyrządzała obiad wczesnym rankiem aby zaoszczędzić czas, po czym umieszczała właśnie w tej dochówce. W porze obiadowej wyjmowała tylko gorącą potrawę i gotowe. Mięso przyrządzane w ten sposób biało nieosiągalną wręcz strukturę i smak doprawione nierzadko tylko solą i pieprzem. Wiąże się to właśnie z tym, że temperatura w tej dochówce osiągała właśnie ok 80-90 st (woda się tam nie gotowała) a mięsko po upieczeniu siedziało tam czasami i 6 godzin! Tomasz w swoim piekarniku przeprowadził właśnie coś na kształt takiego procesu.

  • luisa pisze:

    Piekłam tą karkówkę w smaku dobra, ale temperatura 80 stopni to jakiś ŻART. Wcale się mięso nie piekło, musiałam zwiększyć ta temperaturę do 180 stopni.

  • e-do. pisze:

    ja już robiłam tą karkówkę jakiś czas temu, ale zrobiłam w ten sposób, że mięso pokroiłam na plastry od razu, upiekłam chwilę w piekarniku (180 st) nie do całkowitej miękkości, potem przełożyłam do rondla, zalałam wodą , doprawiłam i dusiłam, aż wyszedł pyszny sosik. Ale właśnie nie pamietałam, czy soliłam wcześniej mięso, chyba właśnie nie. Nie lubię piec karkówi w całości, bo potem ciężko się kroi ;) Pozdrawiam

  • e-do. pisze:

    a czy mięso należy posolić, czy wyciągnie smak z musztardy i miodu?

  • basiek pisze:

    Dzięki!!! :))) Szukałam tego, bo zaintrygowało mnie to pieczenie w 80 st.C.
    Ciekawa jestem tej karkówki, niedługo upiekę.

  • Blog wykorzystuje smaczniutkie pliki cookies. Informacje o ich wykorzystaniu na tej stronie znajdziesz w polityce prywatności. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę cookies w swojej przeglądarce. Blog wykorzystuje cookies. Można je wyłączyć w przeglądarce.