Rosół – przepis na tradycyjną polską zupę

Wiele osób dobrze pamięta smak rosołu gotowanego przez babcię …bo chyba tylko babcie mają czas na przygotowanie prawdziwego rosołu ;) Ja od czasu do czasu, głównie jesienią i zimą, w wolną sobotę zabieram się do przygotowania królowej polskich zup.

Rosół domowy tradycyjny

Po przestudiowaniu kilkudziesięciu znalezionych w internecie przepisów, przeczytaniu kilkuset komentarzy i kilku niezbyt udanych podejściach do gotowania, dorobiłem się przepisu, który już od dłuższego czasu z powodzeniem stosuję. Dobry domowy rosół bez dopalaczy w postaci kostek rosołowych czy innych veget to nie lada wyzwanie.

A więc do dzieła!

Podaję ilość składników potrzebnych do przygotowania rosołu w pięcio litrowym garnku.

pan>

Przepis na rosół domowy, tradycyjny polski – jakie mięso do rosołu, jakie warzywa, jak długo gotować rosół?

Przepis na tradycyjny domowy rosół to

Wiele osób dobrze pamięta smak rosołu gotowanego przez babcię …bo chyba tylko babcie mają czas na przygotowanie prawdziwego rosołu ;) Ja od czasu do czasu, głównie jesienią i zimą, w wolną sobotę zabieram się do przygotowania królowej polskich zup.


Po przestudiowaniu kilkudziesięciu znalezionych w internecie przepisów, przeczytaniu kilkuset komentarzy i kilku niezbyt udanych podejściach do gotowania, dorobiłem się przepisu, który już od dłuższego czasu z powodzeniem stosuję. Dobry domowy rosół bez dopalaczy w postaci kostek rosołowych czy innych veget to nie lada wyzwanie.

A więc do dzieła!

Podaję ilość składników potrzebnych do przygotowania rosołu w pięcio litrowym garnku.

SKŁADNIKI:
  • mięso:
    • kawałęk mięsa wołowego – rostbeefu (ilość wołowiny zależna od tego, jak bardzo wyczuwalny ma być jego smak w rosole, 200 do 300 gram powinno być OK)
    • kilogram porcji rosołowej z kurczaka (+ ewentualnie kilka skrzydełek)
    • jedna szyja indyka
  • włoszczyzna
    • jedna duża marchew (jeżeli dodasz więcej marchwi, rosół będzie słodszy)
    • jedna pietruszka (korzeń)
    • kawałek selera
    • jeden mały por
  • niewielki kawałek kapusty włoskiej
  • 1 cebula z łupką (dla uzyskania lepszego koloru)

  • Przyprawy
    • dwa/trzy liście laurowe
    • pięć ziaren ziela angielskiego
    • pięć ziaren pieprzu czarnego
    • sól
  • jeżeli mam w zapasie, dodaję kilka małych suszonych grzybów (ale nie jest to konieczny składnik)
  • natka pietruszki
PRZYGOTOWANIE:
Na początek najważniejsze do zapamiętania: Dobry domowy rosół musi gotować się bardzo długo. Jeżeli ma być jak u babci, nie można robić niczego na skróty. Jedną z głównych tajemnic królowej zup jest nieśpieszny sposób gotowania. Nie wolno dopuścić, aby rosół gotował się zbyt gwałtownie – powinien ledwie „pyrkać” :-) Taki sposób przyrządzania daje gwarancję, że Twój rosół będzie klarowny.
  1. Zaczynam od przygotowania garnka z ZIMNĄ wodą, do którego wkładam całe przygotowane mięso i zaczynam gotowanie.
  2. Kiedy woda z mięsem zacznie się gotować, na powierzchni powinny pokazać się tzw. szumowiny, które zbieram przy pomocy małego sitka. W tym momencie należy zmniejszyć ogień, tak aby wywar bardzo delikatnie bulgotał.
  3. Po usunięciu szumowin do garnka wrzucam wszystkie, umyte i obrane wcześniej, warzywa. Przypominam, że cebuli nie obieramy z wszystkich warstw łupki, a jedynie usuwamy zewnętrzne brudne części.
  4. Zaraz po warzywach dodaję wszystkie przyprawy, częściowo przykrywam garnek z rosołem przykrywką i kontroluję temperaturę w taki sposób, aby gotująca się zupa przez cały czas tylko delikatnie bulgotała.
  5. Następnie gotuję długo, długo, długooo… raz na jakiś czas zaglądając do garnka w celu sprawdzenia, czy rosół nie wrze zbyt mocno. Wersja dla niecierpliwych zakłada gotowanie przez dwie godziny. Ja natomiast zawsze trzymam rosół „na gazie” przez minimum trzy godziny.
  6. Po zakończeniu gotowania przelewam rosół przez metalowe sitko do mniejszego garnka, pozbywając się w ten sposób wszelkich małych zanieczyszczeń. Następnie z resztek wybieram te składniki, które chcę zachować do spożycia (np. marchewkę).
  7. Teraz przychodzi czas na próbowanie. Jeżeli rosół jest zbyt wodnisty, to gotuję dalej bez przykrycia, aby nadmiar wody odparował. Taki rosół po schłodzeniu w lodówce zamienia się w galaretkę :) Jeżeli wywar jest zbyt mocny, można go rozcieńczyć.
  8. Rosół podaję z cienkim jajecznym makaronem, kawałkiem ugotowanej marchwi i posypuję posiekaną natką pietruszki.
Co więcej?
  • Rosół może być bardziej warzywny, jeżeli dodasz więcej włoszczyzny. Może mieć bardziej mięsny aromat, jeżeli dodasz więcej mięsa.
  • Mięso z rosołu nie należy do najsmaczniejszych, ale może być niezłą podstawą do innych dań.
  • Sam rosół jest świetną bazą dla innych zup.
  • Jednorazowo gotuję dużą ilość rosołu, a następnie dzielę na mniejsze porcje i zamrażam. W ten sposób można go przechowywać przez dłuższy czas.

Składniki rosołu

  • woda – ja zawsze używam wody filtrowanej
  • mięso:
    • kawałęk mięsa wołowego – rostbeefu (ilość wołowiny zależna od tego, jak bardzo wyczuwalny ma być jej smak w rosole, 200 do 300 gram powinno być OK)
    • kilogram porcji rosołowej z kurczaka (+ ewentualnie kilka skrzydełek)
    • jedna szyja indyka
  • włoszczyzna
    • jedna duża marchew (jeżeli dodasz więcej marchwi, rosół będzie słodszy)
    • jedna pietruszka (korzeń)
    • kawałek selera
    • jeden mały por
  • niewielki kawałek kapusty włoskiej
  • 1 cebula z łupką (dla uzyskania lepszego koloru)
  • przyprawy
    • dwa/trzy liście laurowe
    • pięć ziaren ziela angielskiego
    • pięć ziaren pieprzu czarnego
    • sól
  • jeżeli mam w zapasie, dodaję kilka małych suszonych grzybów (ale nie jest to konieczny składnik)
  • natka pietruszki

Przygotowanie

Na początek najważniejsze do zapamiętania: Dobry domowy rosół musi gotować się bardzo długo. Jeżeli ma być jak u babci, nie można robić niczego na skróty. Jedną z głównych tajemnic królowej zup jest nieśpieszny sposób gotowania. Nie wolno dopuścić, aby rosół gotował się zbyt gwałtownie – powinien ledwie „pyrkać” :-) Taki sposób przyrządzania daje gwarancję, że Twój rosół będzie klarowny.

  1. Zaczynam od przygotowania garnka z ZIMNĄ wodą, do którego wkładam całe przygotowane mięso i zaczynam gotowanie.

  2. Kiedy woda z mięsem zacznie się gotować, na powierzchni pokazują się tzw. szumowiny, które zbieram przy pomocy małego sitka. W tym momencie zmniejszam ogień, tak aby wywar bardzo delikatnie bulgotał.

  3. Po usunięciu szumowin do garnka wrzucam wszystkie, umyte i obrane wcześniej, warzywa. Przypominam, że cebuli nie obieramy z wszystkich warstw łupki, a jedynie usuwamy zewnętrzne brudne części.

  4. Zaraz po warzywach dodaję wszystkie przyprawy, częściowo przykrywam garnek z rosołem przykrywką i kontroluję temperaturę w taki sposób, aby gotująca się zupa przez cały czas tylko delikatnie bulgotała.

  5. Następnie gotuję długo, długo, długooo… raz na jakiś czas zaglądając do garnka w celu sprawdzenia, czy rosół nie wrze zbyt mocno. Wersja dla niecierpliwych zakłada gotowanie przez dwie godziny. Ja natomiast zawsze trzymam rosół „na gazie” przez minimum trzy godziny.

  6. Po zakończeniu gotowania przelewam rosół przez metalowe sitko do mniejszego garnka, pozbywając się w ten sposób wszelkich małych zanieczyszczeń. Następnie z resztek wybieram te składniki, które chcę zachować do spożycia (np. marchewkę).

  7. Teraz przychodzi czas na próbowanie. Jeżeli rosół jest zbyt wodnisty, to gotuję dalej bez przykrycia, aby nadmiar wody odparował. Taki rosół po schłodzeniu w lodówce zamienia się w galaretkę :) Jeżeli wywar jest zbyt mocny, można go rozcieńczyć.

  8. Rosół podaję z cienkim jajecznym makaronem, kawałkiem ugotowanej marchwi i posypuję posiekaną natką pietruszki.

Co więcej?

  • Rosół może być bardziej warzywny, jeżeli dodasz więcej włoszczyzny. Może mieć bardziej mięsny aromat, jeżeli dodasz więcej mięsa.
  • Mięso z rosołu nie należy do najsmaczniejszych, ale może być niezłą podstawą do innych dań.
  • Sam rosół jest świetną bazą dla innych zup.
  • Jednorazowo gotuję dużą ilość rosołu, a następnie dzielę na mniejsze porcje i zamrażam. W ten sposób można go przechowywać przez dłuższy czas.
  • Jeżeli chcesz zebrać z powierzchni zupy tłuszcz, najłatwiej zrobić to, kiedy rosół jest chłodny i tłuszcz przybiera postać stałą. Można go wtedy zebrać łyżką bez najmniejszego problemu.

Smacznego! :-)

Przepis na rosółCzytelnicy piszą świetne i przydatne podczas gotowania komentarze, więc pozwolę sobie cytować w tym miejscu najciekawsze z nich:

  • Dusia pisze, że z nieudanego rosołu zawsze można przygotować zupę pomidorową ;)
  • Agula przypomniała o dodaniu spieczonej/przypalonej cebulki dla uzyskania jeszcze lepszego koloru
  • Gosia unika w rosole mięsa z indyka, którego smak ponoć nie wszystkim przypada do gustu, dodaje za to do swoich rosołów jednego suszonego borowika
  • Ankhaa podkreśla mocno, że rosół należy gotować bez przykrycia – wtedy nie stanie się mętny. Jej zdaniem kapusta włoska psuje smak rosołu i dlatego w jej domu nie jest stosowany ten składnik. Ankhaa gorąco poleca cielęcinę jako jeden z gatunków mięsa, których warto użyć do ugotowania rosołu.
  • Aniaja poprosiła swoją mamę o wyjawienie rodzinnego sekretu :-) Kiedy zapytałam mamę o rosół, poradziła mi aby mięso (zwłaszcza drobiowe) dobrze wymoczyć przed gotowaniem, potem podgotować je w zimnej wodzie, a następnie wodę wylać i ponownie zalać świeżą, zimną. Dzięki temu nie ma szumowin.
  • Wika rosół gotuje na piersiach z kurczaka (2 sztuki), piersi z indyka (1 sztuka) i małej porcji najchudszej wołowiny (lean, 5%), zamiast „babcinego” stosuje makaron pełnoziarnisty – to zdecydowanie wersja dla osób liczących każdą kalorię.
  • UV pisze: co jakiś czas mama podawała rosół z ziemniakami i ja dzisiaj mam zamiar tez konsumować go w takiej postaci bo choć dla osob które nigdy tego nie próbowały moze wydać się dziwne to dla mnie jest to niebo w gębie i polecam przynajmniej skosztować
  • Bezowy pisze: Rosół to sprawa prosta jak konstrukcja psychiczna faceta – wystarczy dać mu czas, dopieścić i nie zepsuć
  • Andy pisze: Zasada dosyć stara… chcesz mieć dobre i smaczne mięso… musi ono być albo wrzucone do wrzącej wody lub na gorący tłuszcz… Jeżeli chcemy mieć dobrą zupkę…mięsko musimy najpierw troszeczkę pomoczyć w zimnej wodzie… O co w tym wszystkim chodzi? Chodzi o witaminy i wszystkie składniki mineralne zawarte w mięsie… Jeśli mięso sparzymy , białko się zetnie i wszystkie smakołyki(witaminki itp…) zostaną w w mięsie… Jeśli mięsko zalejemy zimną wodą , wtedy większość składników mineralnych rozpuści się w wodzie , co spowoduje , że zupka będzie przepyszna , ale zato mięso z tej zupki będzie mniej smaczne… 
  • Jaki pisze: Nigdy nie wkładaj mięsa rosołowego do wrzącej wody, tylko do zimnej i podgrzewaj powoli. Co do liści laurowych i ziela angielskiego są różne opcje, jedni dają inni nie. Tak jak cebula, jedni dodają łupinę inni całą cebulę przypaloną na ogniu. 

* Z przepisu korzysta wiele osób spoza Polski, więc dla nich przygotowałem angielską wersję przepisu na tradycyjny rosół

Nie przegap :-)

Zarejestruj się aby dwa razy w miesiącu otrzymywać powiadomienia o nowych przepisach, artykułach i konkursach z nagrodami. Nie ujawnię nikomu Twojego adresu!

Ilość komentarzy: 398 - dołącz do dyskusji!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • nagda pisze:

    mój magiczny składnik oprócz tego to lubczyk, zwany też maggi. najlepiej świeży, choć suszony też może być :) nie mylić z przyprawą płynną maggi (tego świństwa nie używam)!

  • gosia pisze:

    mięsko zagotowuję i zlewam i rozpoczynam gotowanie od początku…nie dodaję liści laurowych i ziela ang.ale dodaję świeży lubczyk…pomidorowa z lubczykiem też pychota…pozdrawiam

    5
  • Mateusz pisze:

    Nie trzeba gotować kilku godzin, nie można przesadzać – to nie ma sensu. Robisz tak:
    Wrzucasz mięso ( drób tłusty ) na średni gaz, po 40 minutach dorzucasz warzywa tj. Marchew ( im mniejsza tym słodsza, dlatego preferowana jest średnia wielkość ) 2 pietruski, seler, por, duża cebula z grubą łupinką, pieprz, sól, łiście laurowe, ziele angielskie. Po 1 godznie rosół jest gotowy. Czyli łączny czas przygotowania to 2 godziny. Ważne: W trakcie gotowania nie wyciągamy niczego, nie zmienia się mocy gotowania, non stop przez prawie 2h na tym samym palniku!!! Nalewasz chochlą bez żadnego sitka do talerza z ugotowanym makaronem ( polecam 6 jajeczny, 8 zbyt czuć jajka ), wyjmujesz marchew kroisz w plastry i dodajesz do talerza z zupą. Ps. mężczyźni mają 2 razy więcej kubków smakowych, pozdrawiam

    3
  • Radek pisze:

    Dzięki temu przepisowi wyszedł mi lepiej jak u mamy :p A niedzielny poranek po imprezie z takim cudem łagodniej mija :D

    5
  • Magda pisze:

    Dziękuję za super przepis:) właśnie skończyłam robić rosołek:) wyszedł przepyszny:) dodałam tylko ciut kurkumy żeby miał ładniejszy kolorek :) ale przepis rewelacyjny :) Podziekować :) :) :)

    5
  • sabina pisze:

    zapomniałam dodac ze dodaje jeszcze odrobine koperku:)

    • sabina pisze:

      Pozniej to mieso z kaczki wyciagamy na patalenie doprawiamy wegetą i smazymy polewajac od czasu do czasu odrobina rosołu zeby sie nie przypaliło:) do tego tłuczone ziemniaczki i mizeria:) i obiad na niedziele gotowy:)

    • Tomek Lach pisze:

      ja bym zrezygnował z vegety i użył np. ziół w zamian :)

  • sabina pisze:

    Moja mamusia gotuje z całej swojskiej kaczki rosół jest przepyszny:) dodajemy do niego marchew korzen pietruszki,korzen selera natke pietruszki i natke selera ,oraz 2 ząbki czosnku:) do tego pieprz ziarnisty i oczywiscie odrobine lubczyku:)

    5
  • Ania pisze:

    Właśnie gotuję rosół z tego przepisu, na pewno będzie pyszny :)

    5
  • Monika pisze:

    NIE WOLNO ZBIEREAC SZUMOWINY Z ROSOLU!!!! to jest caly zdrowiuski kolagen, bialko zwierzece ktore sobie zabierasz
    kolegen rozgotuje sie po jakies 1-1,5h gotowania

    5
  • Hania pisze:

    Polecam dodać do rosołu imbiru. :)
    Będzie pyszny.

  • konrad pisze:

    jestem młodym mężczyzną ale wiem ,że bardzo smaczny rosół wychodzi z ćwiartki świeżej kury, kawałka wieprzowiny z kością, może być antrykot,świeżej włoszczyzny,mięso zawsze wkładam do zimnej wody a włoszczyznę dodaje dopiero jak widzę oczka .przyprawiam 20 min.przed końcem gotowania sól ,pieprz,kostka rosołowa .makaron koniecznie z natką pietruszki pa

  • emilcia pisze:

    U nas na przykład nie do pomyślenia jest dodanie do rosołu cebuli, której od lat nie je się w moim domu.
    A grzybki to tylko do grzybowej.

    4
  • lester960 pisze:

    tak jak piszesz o tym rosołku który naprawdę jest dobry na wszystko jakby ktoś nie wiedział?to brakuje mi jednej kwestji bo nie piszesz a może dlatego że każdy powinien to wiedzeć?w jakim momencie używasz przypraw i jakich?być morze to jest jedna z tajemnic?a tak na zakończenie tej pysznej zupki to dodaje ząbek czosnku można wypróbować daje taki ciekawy smaczek pozdrawiam

  • Patrycja pisze:

    Dziękuję za ten przepis! Dzięki niemu pierwszy raz zrobiłam na prawdę pyszną zupę :)

    5
  • kryminaltango pisze:

    I nikt nie pisze , że dodaje do gotowania rosołu kiszony ogórek ?

    W naszej rodzinie to działa od pół wieku …jasniutki jest wtedy i klarowny.
    Oczywiscie jeden nieduży ogórek :)
    Polecam wypróbować.

  • samotny wilk pisze:

    witam,jadłem rosól z fasilą (duży jasiek).jakie znaczenie ma grzybek w rosole?
    dzisiaj gotuje rosół i sprubuję z grzybkiem.
    pozdrawiam
    ps.włoszzyzny daję wiecej i robię z niej salatkę.warzywa nasiąkniete wywarem sałatka pycha.(bez ziemniaków)

  • Astro pisze:

    Nie ma to jak pyszny rosołek w niedzielny obiadek. Od zawsze na polskich stołach w tym moim :) Po zobaczeniu zdjęcia z miniaturki aż się głodny zrobiłem :)

  • Irene pisze:

    ten rosół gotuję prawie tydzień od dawna i zawsze wychodzi super, polecam!

    5
  • Jan pisze:

    No z tym rostbefem to trochę przesadziłes. Rosół musi być na kościach !!!

  • jaaa pisze:

    Ja robię wszystko podobnie, jednak dodaję jeszcze świeżego lubczyku z innymi przyprawami. Daje on niepowtarzalny zapach z dzieciństwa :)

  • Mika pisze:

    Poszukałam przepisu na rosół i nie spodziewałam się czegoś takiego :D Sam przepis czytam z 5 minut i do tego 370 komentarzy w dyskusji :D Tylko podziwiać .
    P.S Właśnie idę gotować :D

    5
  • johnny40 pisze:

    Witam
    Oglądałem kiedyś taki program na „PHENIX” tam było jednoznacznie określone z czego jest prawdziwy rosół
    mianowicie tylko z kużego mięsa obu płci , zero dodatków typu wegeta – kostka rosołowa , na tej podstawie do dzisiaj gotuję taki rosół,
    ten najprawdziwszy rosół nie jest Polskim wynalazkiem tylko Litewskim, tak że przypisujemy sobie cechy kuchni nie należącej do polski.
    Litwiński rosół :
    woda kura -lub kogór , wypatroszone umyte.
    marchew ,włoszczyzna, ziele angielskie liść laurowy cały piepsz,cebula,sól pietruszka (natka)
    gotowanie wszystkiego nie odmienia się od autora tego wątku
    prubujcie

    • krzysiek pisze:

      Kuchnia polska, litewska i ukraińska to po prostu dawna kuchnia Rzeczpospolitej, której jesteśmy spadkobiercami.

  • elko pisze:

    Kochani, jedyne prawdziwe i genialne mięsko na ROSÓL to kapłon, ewentualnie pularda czyli dzisiaj praktycznie marzenie ściętej głowy… Stary kogut lub kura zawczasu „kastrowane”, aby nie było hormonów, następnie łażące po wiejskim podwórku (tu kamyczek, tam robaczek…:-)…… no taaak – rozmarzyłam się. A że bardzo „dojrzałe” ptaszyska szły go gara (na węglowej kuchn) to i gotowanie trwało 6-8 godz. Warunek drugi – nie gotowanie a „mruganie” rosołowymi oczkami… Reszta „tajemnic” to rzecz gustu i pamięci smaków i zapachów dzieciństwa… No ale próbujmy, może choć wspomnienie uda się wyczarować. Powodzenia i pozdrawiam Wszystkich na tym forum.

    • Ewelina pisze:

      Jakbym ja na piecu gotowała 6 godzin rosół to teść by mnie z domu wywalił:-)
      moja teściowa wrzuca wszystko do gara i GOTUJE(o zgrozo!!!!)bo mięso będzie twarde, i wg niej to jest rosół
      !!!!!najwyżej 1,5godz bo trzeba do pola iść…

  • saqmd pisze:

    Rosół NIGDY do wrzątku. I używam słowa NIGDY celowo i z rozmysłem. Procedura rosołowa ma na celu wydobycie z mięska wszystkiego, procedura „kawałka mięsa z rosołu” przewiduje jego przyrządzenie w rosole – i tylko wtedy można wrzucać mięso do wrzątku. Wyłącznie.

    Dlaczego?
    Otóż historycznie nazwa Rosół pochodzi od Rozsil czyli od Rozsól czyli od „od sól”. Dawniej mięsko przechowywało się dla zakonserwowania w soli. Rosół był produktem ubocznym odzyskiwania mięsa z konserwy solnej. Gotowało się owo mięso zasolone z beczki ZAWSZE zaczynając od zimnej wody ponieważ w innym wypadku mięso się ścinało i sól zostawała w środku. Wodę po „rozsile” nauczono się wykorzystywać do zrobienia dania ROSÓŁ. Tak powstał rosół.

    Mięso wrzucone na wrzątek nie tylko zamyka pory na zewnatrz. Później w trakcie gotowaniania, nie uwolnione jeszcze składniki smakowe zamykane są w miarę postępu ogrzewania nawet jeśli wrzucimy do powoli się grzejącej wody. Efekt? Brak piątego smaku.

    Owa „tradycja” opiekania czy wrzucania na wrzątek wywodzi się bezpośrednio z chęci poprawienia klarowności. Szybkiego poprawienia. Nie należy do dobrego sposobu tak robić. Pozbawia się królową tego co królewskie.

    P.S.
    Szumowiny same opadają. Nie trzeba wylewać wody (zbrodnia, kawał smaku z tą wodą idzie do kanalizacji).

  • Moja teściowa do rosołu dodaje paloną cebulkę. Do tego używa specjalnej blaszki nad palink, która służy tylko do rosołowej cebulki :) Ale aromat takiego rosołu jest naprawdę wyjątkowy!

  • Kate pisze:

    Rosół -najlepsza zupa na świecie! I pierwsza część typowo śląskiego obiodu :)

  • Monika pisze:

    super :)

  • IHA pisze:

    Jako ciekawostkę dodam, że moja Babcia podobno do rosołu dodawała oprócz kury i wołowiny jeden kotlet schabowy… spotkał się ktoś z czymś takim? Oczywiście rosół Babci był najlepszy :)

  • zocha pisze:

    Zapomniałam dodać że najlepszym dodatkiem do tego wywaru jest makaron własnej roboty ze swojskich jajek,smacznego :)

  • zocha pisze:

    Najlepszym dodatkiem do rosołu jest kawałek kaczki pekinki,żółciutkiej, która nadaje kolor i smak tejże potrawy, żadnej kapusty i liści laurowych to się nadaje do pomidorowej,przypieczona cebulka to podstawa

  • Ucieczka90 pisze:

    Uwaaagaaa! Jutro będę próbowała ugotować mój pierwszy w życiu rosół :) właśnie z ww. przepisu! Dziękuję! Pozdrawiam!

  • bachus (Dominik) pisze:

    Jak już wspomniano, ja muszę czuć w smaku przypieczoną cebulkę – dziadek zawsze to przypiekał na piecu / palniku gazowym – z racji „nowoczesności” nie mam płyty gazowej (wieeelki błąd przy gotowaniu), więc cebulę opalam palnikiem (takim jak się używa przy robieniu deserów, etc.).
    Co do wołowiny – zawsze uwielbiałem wołowinę z rosołu, nie wyobrażam sobie zupy bez kawałków wołowiny i pół marchewki.
    Obecnie nie mam dostępu do szyjek indyczych, więc robię na wołowinie (około 0.4-0.5kg) i 2-3 nóżki indycze, też jest dobrze.
    Robię też od pewnego czasu jeszcze jedną rzecz – z racji tego, że mięso w sklepach jest coraz gorszej jakości, to najpierw wołowinę (jak to jakiś stek) i np. nóżki z indyka obgotowuję 4-10 minut z dodatkiem liścia laurowego i ziela angielskiego, potem płuczę i dopiero wtedy nastawiam rosół – nie ma problemu z szumowinami i mam wrażenie, że rosół ma lepszy smak, może chociaż z zewnątrz obgotowanie „wyciąga” syf (no ale to moja teoria).
    Smacznego, rosół pyrka (ustawione na 4 godziny gotowania, powinno mu wystarczyć).

  • vascode pisze:

    Wszystko fajnie, przepis bardzo dobry… jest tylko jedno ALE.
    Rosół robimy z KURY a nie kurczaka!
    Polecam, wtedy dopiero poczujecie smak i aromat.
    Pzdr Ł.

  • Andzia pisze:

    A ja daje troche cukru wtedy rosol smakuje jak z koguta, poniewaz mieso koguta jest slodsze….kazdy lubi moj rosol i zastNawia sie co daje innego….

  • karolina pisze:

    no właśnie i prawdziwy rosół musi być ugotowany na kurze, musi być żółty i tłusty :)

  • karolina pisze:

    a ja jeszcze dodam, że rosół wstawiam zawsze w soboty o 8:00 na gaz, on robi się sam ja tylko dorzucam kolejne składniki, jestem zwolenniczką większej ilości warzyw a ostatnio gdzieś usłyszałam, żeby warzywa przed dodaniem do zupy podsmażyć na masełku lub popdiec w piekarniku, spróbowałam i jak najbardziej polecam, dodam że rosół w moim domu gotowy jest na godzinę 13:00 mniej więcej.

  • hiacynt pisze:

    Chyba nie macie pojęcia jak smakuje dobry rosół! Piersi kurczaka…, moczenie mięsa…, grzybki do rosołu…, kapusta…, pomidory…, czosnek… i wiele innych pomysłów nowoczesnej kuchni nadaje się tylko do kosza. Rosół gotuję od 40 lat i dopiero od 10 lat wychodzi taki jak powinien. To wcale nie takie proste chyba, że ktoś nie ma pojęcia czego ma oczekiwać.

  • Ifka pisze:

    Kto z Was pamięta z dzieciństwa cudowny, żółty, aromatyczny rosół? Ja pamiętam i tyle razy próbowałam taki ugotować stosując się różnych porad i nic. Będąc w Polsce (mieszkam na stałe poza granicami kraju), wybrałam się do rolnika, najzwyklejszego na świecie, bez masowej hodowli po kurę, no różnych rad sięgałam, a rosół choć z wiejskiej kury miał wielkie oczy, ale był jak większość rosołów, a nie wpadłam na to, żeby przy okazji pobytu w Polsce zapytać moją sędziwą babcię (92 lata) jak robiła cudowny, żółty rosół. Otóż co mi babcia powiedziała, że zawsze do rosołu dawała ostryż, tak jak jej mama a moja prababcia i jej babcia a moja praprababcia, który ona przed laty kupowała na targu, sama suszyła i mieliła, a następnie dawała do rosołu i od tego on miał żółty kolor. Słuchajcie… jak wróciłam do domu i popatrzałam w internet czym jest ten ostryż, okazało się, że to nic innego jak obecnie znana kurkuma! Ja myślałam, że kurkuma w Polsce jest znana stosunkowo niedawno i to po PRL-u, a okazuje się, że była znana daleko przed wojną (pierwszą i drugą). Odkąd daję odrobinę kurkumy do rosołu, ma on właśnie ten sam kolor i smak, jak babciny rosół. Tylko nie można przesadzać, wystarczy odrobina, bo kurkuma jest mocno aromatyczna. Co więcej, babcia sama tarła musztardę przed wieloma (dziesiątkami) laty i do niej również używała ostryż (kurkumę).

  • nowy pisze:

    Ja dokladam jeden/dwa ząbki czosnku i jednego pomidora w ćwiartkach…

  • beta pisze:

    Ja gotuje rosol bardzo podobnie nauczyla mnie moja babcia.Sama jestem juz babcia i moja wnusia bardzo lubi moj rosolek.Kiedys ja ja naucze gotowac i wlasnie z przypieczona cebulka.Nigdy juz nie zjemy takich rosolkow jak kiedys .teraz wszystko jest napakowane chemia.Mieszkam w holandii i ciezko jest mi sie przyzwyczaic do ich produktow.Nie ma tak pieknych ryneczkow warzywno owocowych jakie jeszcze mozna spotkac w Polsce.tam tak pieknie pachnie .

  • Babs pisze:

    Ja juz 20 lat neie miezkam w Polsce, ale ten Przepis na rosol mnie bardzi zdziwil,
    bo ja Rosol zawsze z kury gotuje a nie z kurczaka i wolowiny wogole nie dodaje i ja jak jeszcze w Polsce mieszakalam to nikt nie dawal wolowiny do rosolu bo byla za droga, ale to z pewnoscia tez dobrze smakuje, tylko ze w starych polskich przepisach nie ma wolowiny.

    • Tomek Lach pisze:

      Babs sposobów na rosół jest sporo i tak na prawdę w każdym domu robi się go nieco inaczej – warto wypróbować różne rodzaje mięsa i pozostać przy tym zestawie, który nam najbardziej odpowiada :-)

    • fun pisze:

      mam 50 lat i odkąd pamiętam, to babcia i mam dawały wołowinę do rosołu… ale z biedy robiło się na samej kurze…

  • asia pisze:

    Prosze doprecyzowac przepis- ile wody na ile miesa (chociaz okolo), ile i kiedy solimy.

  • pleszka pisze:

    Hmm… rosł z porcji rosołowych będzie tylko „rosołopodobny” Często nie mamy jednak wyboru. Nie potrzeba go gotować aż 3 godziny bo kurczak sklepowy rozpada się bardzo szybko.Nie doczytałam wszystkich komentarzy ale nigdzie nie znalazłam tego że do rosołu dodaje się małego czerwonego buraczka.Ja tak robię dla intensywniejszego koloru. Uważam też że przypalona cebulka nie wpływa na klarowność rosołu a na smak i zapach. To takie moje doświadczenie :)

  • Elka pisze:

    A ja do swojego rosołku dodaję czosnek, ząbek lub dwa, w zależności od tego jak duże są i ile rosołu gotuję. Dzięki temu rosołek ma bardzo ładny zapach i wzmacnia odporność moich dzieci :) Polecam!

  • Ulka pisze:

    Ja cebulke podpiekam na plycie elektrycznej a pózniej ja czyszcze,znaczy płyte:-))

  • Iwona pisze:

    Mam pytanie nie mam jak cebulke podsmarzyc na ogniu bo mam kuchenke elektryczna czy moge wrzucic normalna?

  • Halina pisze:

    Super się czyta tę spronkę .Ulepszyłam swój rosól nie wiedziałam ,że dodaje się cebulę .Pozdrówka dla Wszystkich ,…

  • Ludwiqa pisze:

    Do rosołu dodaję jeszcze kawałek gesi i kaczki , a także kilka /2/ ziarenek jałowca.
    Żeby nie zbierać szumowin i nie przecedzać to zagotowuje krótko mięso wodę wylewam, myje garnek i mieso wlewam świeżą wodę może być wrzatek i dalej tak jak wszyscy. Mój rosół ma niepowtarzalny smak. I bez paprania , zbierania brrrr

  • Ulka pisze:

    Jestem gospodynią z pewnym doświadczeniem kulinarnym:-) Ale co do gotowania rosołu to niestety nie ugotuje sie go tak jak mówia u Babci lub „za komuny”.
    Gotowanie rosołu to w wielu domach tradycja niedzielnego obiadu-sam zapach gotowanego wywaru rozchodził sie po kuchni i niejednokrotnie po klatce schodowej.
    Dzisiaj tak nie pachnie rosołem a przyczyna jest prosta- mieso,mieso i jeszcze raz mięso. Jakosciowo nasze mięso jest beznadziejne.Jezeli nie macie dostepu do kurki lub kurczaka kroczacego dumnie po podwórku i dziobiacego kamyczki i inne robaczki to zapomnijcie o dobrym rosole.
    Co do kapusty włoskiej- jezeli sama jej nie zasadzisz to kapusty,które sprzedaja nam na rynku radze nie dodawac.Poza tym kapusty włoskiej nie trzyma sie długo w gotujacym sie rosole.
    Rosołek lubi poza tym zieloną pietruszke:-))

  • apaliog pisze:

    Mam pytanie pierwszy raz od 4 lat gotuje rosol dla mojego meza taki tradycyjny polski niedzielny obiad. Moj maz jest Grekiem i uwielbia polska kuchnie jednak rosolu nigdy mu nie gotowalam. Jest pewien problem w grecji nie moge nigdzie dostac korzenia pietruszki ani wegetyy oraz magi :-( szukalam wszedzie , do polskiego sklepu gdzie jest maga nie mam blisko a jest weekend i jest zamknety przez tydzien bo maja urlop. Czy jezeli nie dodam magi ani korzenia poietruszki to wyjdzie dobry? Nigdy nie uzywam magi sama sol do zup poniewaz grecy to tradycjonalisci i lubia jesc zdrowo a i mnie sie tez udzielila zdrowa kuchnia i gotuje w domu tylko po grecku a czasem zupe ryzanke i zurek ktory uwielbiaja na kielbasie :-) pomozcie prosze co mam zrobic ugotowac na tym co mam czy lepiej dac sobie na wstrzymanie?

  • Cortez pisze:

    Prawdziwy rosoł Slaski bez lisci laurowych! …..szponder i kura ale rosołowa .

  • osobogo pisze:

    Jeśli chodzi o szumowiny to do „użytku wewnętrznego” czyli przy obiadku w kręgu rodzinnym najlepiej by było ich nie usuwać. Jednak nie zapominajcie, że rosół „na przyjęcia” ma być klarowny i wtedy się szumowiny zbiera. Wszelkie gatunki mięsa użyte do gotowania i dodatki są sprawą indywidualną, ja na przykład nie znoszę rosołu z dodatkiem indyka a uwielbiam ugotowany na wiejskiej kurze i wołowinie. Nie ma porównania z fermowym kurczakiem. A klasyczny przepis na mój rodzinny rosół to kura + wołowina + włoszczyzna z przypaloną cebulą i ew. z włoską kapustą. To właśnie delikatna włoska kapusta nadaje rosołkowi subtelny smak, zwykła kapusta go psuje.
    Rosół można jeść ze wszystkim, z ziemniakami, ryżem, kaszą, pulpetami, wytrawnymi naleśnikami, warzywami, grzankami, kołdunami, można dodać grzybka suszonego i różnorodne przyprawy – wszystko to są opcje i myślę, że wszelkie określenia typu „nigdy” czy „należy” nie powinny mieć miejsca, bo smak to kwestia gustu a składniki użyte na rosół są właściwie tradycją rodzinną.
    Z kolei rosół staropolski podawany na pański stół gotowany był w polewanym garnku, na mięsie wołowym i włoszczyźnie, bez kapusty a za to z dodatkiem pasternaku + upieczona cebula, a gotować się musiał wolno i długo, w jednakowej temperaturze, aż stał się zawiesisty i gęsty; w trakcie gotowania zbierało się z niego tłuszcz. I oczywiście szumowało. Przyprawy dodawano regionalnie (np. lubczyk, tymianek). I to był rosół – nie bulion (dziś za bulion uważa się zagęszczony wywar rosołowy) zaś bulion (dla wzmocnienia chorego) mógł być gotowany z chudego mięsa wołowego i kurczęcia lub innego drobiu z włoszczyzną i krócej.
    Generalnie istotą rosołu jest powolne i długie gotowanie, zaś to jakiego rodzaju mięs, jarzyn i przypraw użyje się do jego przyrządzenia jest najmniej istotne, bo technik jest tyle ile jest gospodyń :). Są tacy, którzy przyrządzają rosół z … baraniny czy węgorza (tak, rosół, nie zupę rybną)
    Dla przykładu wrzucam przepis na „rosół nader posilny i smaczny”
    „Weź mięsa kawałek piękny, odejm zbyteczną tłustość, dodaj kości porąbanych, kawałek wołowej wątroby. Wymyj dobrze. Daj we wrzącą wodę.
    Gdy się mięso zagotuje, odszumuj. Następnie wsyp soli garść, dodaj jarzyny wiązane jako to: dwie lub trzy marchwie, cztery pory pokrajane, liść selerowy, pietruszki i kopru gałązek parę; do nich dołącz czosnku dwa ząbki, pół cebuli białej z goździkiem, jeżeli chcesz mieć rosół rumiany, pół cebuli pieczonej, szalotkę jedną, kilka ziarn pieprzu czarnego, kawałek mały cynamonu, listek bobkowy. (…) z drobiu daj w rosół podróbki, łapki, szyję, wątróbki, pępuszek. Wszystkie te przydatki polepszają smak rosołu. Gotuj na małym, lecz ciągłym ogniu, godzin sześć najmniej. Gdy będzie złotego koloru, odstawisz z ognia, a gdy przestygnie trochę, zbierzesz tłuszcz, przecedzisz rosół do innego naczynia, zasypiesz czem będziesz chciała.”
    (Dwór wiejski, Karolina z Potockich Nakwaska)
    Dla mnie nie do przyjęcia, a jednak – i tak się gotowało.

  • Jurek pisze:

    Czytałem komentarze i tak z całym sercem przychylam się do wypowiedzi ‚UV” to jest szczera prawda rosób z ziemniakami to niebo w gębie. Ja tylko tak jadam od dziecięcych lat a już kilka dziesięcioleci żyje.

    • Jurek pisze:

      Do mojego wcześniejszego wpisu zapomniałem dodać małą dygresje, kochani nie nazywajcie rosołu – zupą. Rosół to król wszystkich płynnych dań. To jest poprostu coś więcej niż zupa to jest poprostu ROSÓŁ

  • eve pisze:

    Ja polecam nie zapomnieć o najważniejszym składniku jakim jest Maga-czyli tzw. Lubczyk. Moja mama zawsze wrzuca sporą ilość do garnka. Sam zapach jest nieziemski nie wspominając o smaku…Babcia mawia , że bez magi nie ma rosołu!

  • Jędrek pisze:

    No tak, zgadzam się ze wszystkimi komentarzami, co do przypraw to nigdy nie stosowałem ale dziś do gotowania dorzucę, co do cebuli to dobrze ją przypalić ale na kuchni gorzej na kuchence gazowej, dodałem cebulę w całości. Życzę sobie smacznego….

  • Sebi pisze:

    zawsze gotuję rosół w ten sposób , ale dodaję jeszcze oprócz imbiru dwie lub trzy malutkie papryczki chili z własnego ogródka (są piekielnie ostre!!!).Od czasu do czasu rosół przygotowuję na modłę azjatycką czyli dodaję trawę cytrynową i świeżo pokrojoną dymkę,a na talerz wlewam czysty rosół dodaję makaron ryżowy,poszatkowaną kolendre i bardzo,bardzo cieniutkie plasterki chudej wołowiny,chodzi o to żeby mięsko ścieło się w jeszcze gorącym rosole.Jadłem coś takiego na ulicy w Sajgonie,po prostu pycha i niema nic lepszego na kaca !!!

  • Technik kucharz pisze:

    Szumowin się nie usuwa w gastronomii zmniejszasz tym samym wartość odzywcza zupy, ponieważ to jest nic tylko bialko które ulega denaturacji pod wpływem temp.

  • Bożena pisze:

    …jeszcze dodam że zawsze wkładam trochę drobiowej wątróbki /pod koniec gotowania /…tworzy to smak i zapach wiejskiego rosołu albo jak kto woli rosołu z wiejskiej kury/…Wszystkie poniższe rady są cenne i biorę je pod uwagę…liść laurowy i ziele angielskie jak najbardziej ale o kapuście jakoś nie słyszałam i choć jest to tylko moje zdanie – stestuję…pozdrawiam wszystkich którzy tak jak ja kochają jeść… :)

    • oko696 pisze:

      wątróbka , żołądek i serducho musi być , cebulka przypalona lubczyk a na koniec pietrucha. pozdrawiam ,

  • Bożena pisze:

    By rosół był klarowny tzn. nie mętny dodaję kilka fasolek typu „jaś”… cebula musi byc koniecznie przypalona… :)

  • Stanisław pisze:

    Jeśli chodzi o kolor to czasem dodaję odrobinę curry. Tylko trochę by nie zmienić smaku. Przez to oczka tłuszczu nabierają mocnego żółtego koloru. Wygląda to przepięknie!

  • Slash pisze:

    Czytam i czytam te wszystkie myśli…
    Po pierwsze: NIGDY nie należy niczego odszumować, czyli zbierać sitkiem burzyn powstających w trakcie gotowania mięsa!!! Dlaczego? Dlatego, ze są to najwartościowsze składniki białkowe odrywające się od mięsa w trakcie gotowania. Zbieranie ich i wyrzucanie jest ZBRODNIĄ, czyli pozbawianiem rosołu tego co stanowi jego esencję! Powinno się zatem zalewać mięsa (tak, tak! Mięsa, czyli liczba mnoga! Najlepiej jest używać do sporządzania „części mięsnej” rosołu kilku różnych porcji mięsa, np.: z wołowiny, z kury, z gęsi, z indyka, itp.) zimną wodą, a następnie bardzo powoli podgrzewać całość i prowadzić w takim „granicznym punkcie”, kiedy „prawie wrze, ale nie bulgoce”. Pyrkający wywar należy lekko osolić.
    Po drugie: kiedy mięsa są już miękkie (tak, tak: to wielogodzinny proces!!!) należy je wyjąć z wywaru i tenże wywar przecedzić. Wtedy właśnie jest moment na „odlanie szumowin”! Mięsa należy umyć i zostawić do obeschnięcia. Można je podać następnie jako wkładka mięsna do rosołu albo w jakimś interesującym sosie, np: chrzanowo-śmietanowo-koperkowym. Mięsa NIGDY nie należy „moczyć” w wywarze, gdyż wtedy zachodzą najszybciej procesy gnilne w mięsie i w niedługim czasie całość będzie się nadawała do wylania/wyrzucenia…
    Po trzecie: do przecedzonego wywaru należy dodać włoszczyznę w proporcjach takich, jak kto lubi i z uwzględnieniem faktu, że im więcej marchewki, tym słodszy rosół. Dopiero na sam koniec rosół powinno się przyprawiać (świetny jest lubczyk, melisa, pieprz czarny, czosnek, pietruszka – do posypania przed podaniem; inne zioła są „wypaczeniem idei polskiego rosołu”).

    Uff! To tyle.
    Pozdrawiam!

  • Pandi pisze:

    Hmmm…ja gotuję przeważnie na indyku,dodaje też liście maggi, pieprz w całości,ziele angielskie, czarną cebulkę ;) i jest ok. Chociaż dla mnie rosół to baza dla innych zup. Znalazłam tu kilka fajnych pomysłów, które wykorzystam następnym razem.(no i najpierw mięso sparzam wyłażą farfocle i wtedy je przekładam do drugiego garnka gdzie jest włoszczyzna)
    Pozdrawiam

  • Aga pisze:

    Ja swój rosół gotuję powolutku na małym gazie i baaardzooo długo oczywiście mięsko zalewam zimną wodą(porcje rosołowe z kury lub skrzydełka + kawałek wołowinki)w niezbyt dużej ilości i odczasu do czasu dolewam zimnej wody, szumowiny zbieram z grubsza, przy długim gotowaniu i tak opadną na dno. Mięso na początku gotuje tylko z zielem angielskim, pieprzem w ziarnie liściem laurowym i ząbkami czosnku który dodaję prawie do wszystkiego). Sól dodaję po ok godzinie gotowania, a resztę jarzyn dopiero po ok 2 godzinach i tak rosół sobie dalej pyrka. A to co u mnie w rodzinnym domu zostało wprowadzone do rosołu to lubczyk najlepiej świeży w sezonie lub suszony. Co do mięska z rosołu to jedynym zwolennikiem podjadania oskubanego mięska jest moja 2-letnia córka. Ja mięsko z rosołu wykorzystuję do lubianej przez wszystkich domowników pizzy.

  • Halina pisze:

    Aby rosół był prawdziwie smaczny i pikantny……bardzo polecam spory kawałek imbiru (po ugotowaniu rosołu, oczywiście wyrzucić), i conajmniej 6 ząbków czosnku…
    Osobiście używam imbir do kazdej przyprawy, tzn. zupy, sosy, do smarzenia ryb i mięsa, no i oczywiscie starty imbir do vinagrette do każdej sałaty. Proszę spróbować………Smacznego.

  • zx pisze:

    rosół to nie zupa kit -podawana z mięsem z rosołu – ma wyglądać tak jak na zdjęciu: klarowna, lużna , talarki marchewki ze trzy i trochę makaronu – rosół jest szlachetny – to nie jakaś tam zupa

  • zx pisze:

    rosół jest mętny jeśli zbyt intensywnie bulgoce – ma gotować się ledwo, ledwo -ponad dwie godziny – zależy od ilości mięsa – może nawet i 4 godz.-bez przykrycia – wkładamy wszystko do zimnej wody + cała włoszczyzna

  • elena pisze:

    ..i to jest rosół!!!ja też jestem tradycjonalistką jeśli chodzi o dobre jedzonko,a rosół w szczególności.Nienawidzę kostek rosołowych i podobnych świństw.To sama chemia,niech ludzie zaczną czytać co kupują i karmią swoje rodziny.Uwielbiam rosół a ten przepis jest pierwszym prawdziwym.Nigdy nie paskudzę jedzenia kostkami,fuj..ludzie co robicie?Gotuje rosół jak uczyła mnie babcia,Wam tez polecam.

  • Dorota pisze:

    Dzięki!! Rosół wyszedł boski! Tęskniłam za tym smakiem całymi latami! :-)

  • acha0505 pisze:

    U mnie w domu, rosołek podaje się z makaronem, marchewką, natką lub koperkiem oraz…grochem „Jaśkiem”. Wcześniej oczywiście namoczonym i ugotowanym w lekko osolonej wodzie. Polecam z całego serca!pozdrawiam

  • wiki1 pisze:

    A czy ktoś jeszcze dodaje opaloną cebulę tz spaloną na czarno na gazie lub jak kto ma w domu blachę kaflową ? ja dodaje polecam . tak robiono od zawsze w rodzinnym domu . dziś niedziela bez zapachu palonej cebuli nie jest niedzielą … ten zapach w domu i ten smak w rosole przenosi dosłownie w czasie .. bardzo bardzo mocno polecam .

  • agatabe pisze:

    Przepis idealny, ale polecam dodanie lubczyku (świeży lub suszony) i 2 ziarenek jałowca, wtedy rosół będzie naprawdę „babciny”. Wiem, bo prawie babcią jestem :)

  • evorka pisze:

    A czy zamiast liścia kapusty włoskiej (która według mnie nadaje rosołowi genialny smak!), można dodać liść zwykłej, białej kapusty? akurat włoskiej nie mam na stanie…! i jeszcze jedno pytanie? jak kroicie selera i pietruszkę do rosołu? marchewka najfajniejsza jest w plasterkach, ale pietrucha i seler…to nie wiem!co polecacie?

    • Tomek Lach pisze:

      Evorka zwykła biała kapusta raczej odpada – możesz po prostu nie dodawać żadnej kapusty i też będzie dobrze :-)

  • slawek0221 pisze:

    z rosołem można kombinować na wiele sposobów zamiast makaronu jako dodatku podać tak jak pisze Ania z kaszą manną z ziemniakiem gotowanym w mundurku jest smaczny polecam ,rosół który ja gotuję musi mieć obowiązkowo szponder ,porcję rosołową z kaczki i kawałek kury rosołowejno i oczywiście dużo zielska to znaczy nać pietruszki selera ,lubczyk ząbek czosnku to wszystko dodaję pół godzinki przed końcem gotowania,lubię dodać jedną dwie zieleniatki są super no i obowiązkowo przypieczona cebula która nie tylko dodaje koloru ale i fajny smaczek a potem standartowo pierucha marchew seler por listek kapusty włoskiej ale nie obowiązkowo i podstawa 4 do 5 godzin rosół musi pyrkać

    • henryk pisze:

      nic ująć a dodać żołądek,serce oraz trochę wątróbki nadają specyficzny smak rosołu.

  • Politykaren pisze:

    Powiem, wam tak że rosół musi smakowa,,,,,c i im więcej mięsa tym lepiej dla faceta!!! robię rosół i w ogóle nie dodaje cebuli i mogę walnąć 0,5 litra czystej dzięki temu manewrowi więc docencie swoich facetów z okazji nadchodzącego wieczoru bo możę się to im przydać:)

  • ania pisze:

    rosol z kasza manna ,pycha.Ugotowac kasze ,rozlac na plytkich talezach ,jak wystygnie pokroic na kostke …rewelacja:)

  • mark pisze:

    wszystko zrobiłem wg. przepisu. Szkoda tylko, że nie zauważyłem, że cebulę wrzuciłem surową…wywaliłem ją po 3 godzinach, ciekawy jestem efektu. Acha, nie napisałeś na ile wody te przyprawy – ja wlałem ze 3ltr, no i 3 skrzydełka i szyja indycza. Mam nadzieję, że megowo wyjdzie:)

  • Karahal pisze:

    Rosół wyszedł pyszny:):):) Genialny, ja gotowałam go na skrzydełkach z kurczaka (uwaga:bez skóry). Po czym jak cały rosół się ugotował obrałam skrzydełka i drobne kawałki dodałam do zupy. PO prostu rosół genialny:) najlepszy na żołądek, który ma problemy z trawieniem:)

  • Marek pisze:

    Pierwszy raz gotowałem dziś rosół i było to dla mnie nie lada wyzwanie ;-). Od jakiegoś czasu trochę gotuję i szczerze przyznaję, że trochę bałem się ugotować rosół ale … udało się :-D. Ja dodałem sporo marchwi, bo żonka lubi ale ani trochę nie zepsuło to smaku – stał się on odrobinę bardziej słodki – być może to przez samą marchew, a nie tylko jej ilość. Polecam skorzystać z rady podanej wyżej i dodać trochę suszonych grzybów. Wcześniej, żona gotowała bez grzybów i smak był inny, mniej intensywny.

    Tomek dzięki wielkie za przepis i za wszystkie cenne wskazówki, które tu zamieściłeś. Po rosole zostało już tylko wspomnienie i talerze do umycia ;-)… i oczywiście ogromna satysfakcja.

    Dzięki!

    • Tomek Lach pisze:

      Marek dzięki za komentarz! :) Podziękowania należą się też wszystkim czytelnikom przesyłającym swoje cenne wskazówki. Ja sam dzięki temu gotuję jeszcze lepsze rosoły :-)

  • jaki pisze:

    nigdy nie wkładaj mięsa rosołowego do wrzącej wody,tylko do zimnej i podgrzewaj powoli.co do liści laurowych i ziela angielskiego są różne opcje, jedni dają inni nie.tak jak cebula, jedni łupinie inni przypaloną na ogniu. jednym z najlepszych przepisów jest stary żydowski przepis na rosół. jest kilka odmian. ważny warunek;
    woda z kranu powinna być odstana 6-10 godz.
    ja używam antrykotu lub rozbratla z kością
    oczywiście i dodaję skrzydło z indyka lub kawalątek kaczki.

  • addam44 pisze:

    Chyba malo kto to wie ale szumowin w rosole mozna uniknac w prosty sposob-wkladajac mieso do juz gotujacej sie wody:)

  • zefirek pisze:

    Zawsze dodaje kapuste wloską ale żeby lisc laurowy czy ziele angielskie piewrwszy raz słysze.Raczej do zupy pomidorowej lub szybciej do sosu nigdy do rosołu.Po drugie mięso jakie wkładamy dobrze pare godzin pomoczyć pozbędziemy się krwi i mniej szumowin.Zastanawia mnie jak uzyskać idealnie klarowny przejżysty rosół ,z tego co pamiętam jadałam kiedyś taki u swojej babci ale babcia zbrała tajemnice do grobu jedyne co mi sie obiło o uszy to klarowała jakoś białkami jaj wyższa szkoła jazdy ja tylko przepuszczam przez sito.Zawsze dobrze miec pietruszkę zieloną gdy już jest parujący na stole w talerzu nie koperek chyba ze w ostatecznosci.A dzis wyczytałam jeszcze o kurkumie i szafranie ze dobrze dodać dla uzyskania pieknego żółtego koloru.Musze spróbowac bo do głowy mi nie przyszło.Brojlery kurczaka są mizerne a i kury juz nie te co 30lat temu.U babci zawsze był żółty jak żóltko jaja a nikt nie znał wtedy w polsce szafranu czy co to kurkuma .Zycze wszystkim powodzeniA w gotowaniu rosołu ,jutro niedziela i tez mam zaplanowane gotowanie tego rarytasiku.Córka lubi najlepiej rosół z wszystkich dostepnych zup.

    • kliMa pisze:

      Ziele angielskie czy lisc laurowy to podstawa rosolu, jak moglas nigdy o tym nie slyszec? To oznacza, ze nigdy nie gotowalas rosolu.

    • Beatka pisze:

      Zeby był klarowny nalezy dodac jedna watróbkę drobiowa, pod koniec gotowania.

  • Piotr pisze:

    dobrze jest dodać do rosołu plasterek przysmażonej cebuli

  • Ewa pisze:

    Za radą babuni dorzuciłam jeszcze łyżkę siekanego świeżego koperku, kolor podkręciłam łyżeczką kurkumy i dodałam łyżeczkę cukru-często łamię słono – pieprzny smak cukrem i muszę przyznać, że jak na rosół z marketowego kurczaka wyszedł fenomenalnie. Zostawiam jarzyny i mięso w rosole, bo lubimy jadać wszystko z rosołem i z makaronikiem. Mogę sobie tylko wyobrazić jaki smak miałby rosołek gdybym dodała kawałek kaczuchy, indyka i wołowinki lub cielęcinki… mmmmm Świetnie wskazówki tu znalazłam :)

  • Ewa pisze:

    Nidgy nie dodawałam do rosołu ziela i listka. Dziś mój pierwszy raz. Zamiast wołowiny wpakowałam całego marketowego kuraka, oc zyściwszy go uprzednio. Przeczytałam w przepisach kuchni staropolskiej, iz niegdyś do rosołu dodawano 2-5 goździczków, a od mojego ex faceta Tatara dowiedziałam się, że do rosołu Tatarzy dodają podzielona na ćwiartki pieczarkę. Też dodam – niech to będzie taki mix tatarsko – staropolski :) Zobaczymy za 3 godziny, co to za mix, ponieważ z historii wiadomo, że różnie bywało. Pozdrawiam autora przepisu :P

  • osobogo pisze:

    Wersja prawie idealna. Ale nasze babcie nie robiły rosołu z porcji rosołowej tylko z prawdziwej wiejskiej kury. Taki rosół ma niepowtarzalny smak i aromat. Dodatki jak kto lubi, ja gotuję z wołowiną bo tak lubię, ale z samej kury też jest pyszny. Wolniutko pyrczy się na małym ogniu, tak ze 3 godziny. No i w sezonie mam możliwość gotowania go na kuchni węglowej, jest jeszcze lepszy, podobnie jak i wszystkie potrawy na niej przyrządzane. Nie wiem, w czym tkwi tajemnica, ale z takiej kuchni smakuje lepiej

  • magda pisze:

    mój rosolek (też bez kapusty) pyrkocze sobie wesolutko na ogniu :) uwielbiam z kluskami najbardziej, z dużą ilością marchewki – mniamku, juz mi ślinka cieknie :) także z ziemniakami polecam – smak mojego dzieciństwa :)

  • Jacek pisze:

    Tomku…chylę czoła przed Tobą za niesamowity rosół. Bez kostki rosołowej myślałem że nie to nie rosół. Byłem w błędzie i dzięki Tobie poznałem smak dawnego babcinego rosołu. Twój przepis ląduje w mojej książce kucharskiej :)

  • MaRtA pisze:

    Ja dodaje dodatkowo lubczyku nadaje świetny kolor i dodatkowo smak aaaaaa jaki zapach :)
    Pozdrawiam

  • Marzena pisze:

    Dziękuję! :) I takie powinno być jedzenie! Przygotowane ze spokojem i cierpliwością, która pozwala mu zatrzymać zapach i smak…

  • Kazek pisze:

    Ten sposób przyrządzania rosołu stosujemy również w naszej rodzinie. Dodatkowo chciałbym zaznaczyć,że pierwotnie/czyli ok 50-lat temu/rosoły gotowano na kogucie/ o niebo lepszy niż na kurze/ z dodatkiem wołowiny /krowy hodowanej na pastwisku. Niestety teraz koguta można szukać jak igły w stogu siana, a wołowina to coś wyhodowanego prawie wirtualnie w zamkniętych oborach i karmione jakimiś dziwnymi mieszankami.Obecne kurczaki to też jakieś cyborgi wytworzone na farmach. Jako dodatki do rosołu to:makaron /najlepiej robiony w domu/, ziemniaczki lub grysikowe kluseczki gotowane na wywarze z jarzyn.

    • Ewa pisze:

      Aż mnie serce ścisnęło z tęsknoty za prawdziwym rosołkiem drapiącym tu i ówdzie pazurkiem, lub wypasanym na zielonej łące…..

  • Marta pisze:

    Witam. Ja też próbowałam dwa razy zrobic rosół i niestety wyszedł mi i za słodki i mętny, nie klarowny :( Dzisiaj spróbuje według Twoich rad :) Strasznie uwielbiam rosół, moja babcia zawsze go robiła co niedzielę. Niestety już nie mam babci pod nosem ( z powodu przeprowadzki) i nie ma mi kto robić rosołku, więc czas zacząć nauczyć się samemu :) Pozdrawiam i życzcie mi powodzenia :)

  • psotka pisze:

    Będąc z urodzenia totalnym beztalenciem kulinarnym, nigdy nawet nie śmiałam zabierać się za tradycyjny rosół. No bo jak to, tak bez kostek?? I bez żadnej chemii? Przecież się nie da ;)

    Pierwsze podejście według przepisu mojej Mamy zakończyło się prawdziwą katastrofą :) Do tej pory nie wiem, co poszło nie tak :) Ale pomyślałam, że żaden rosół mnie nie pokona! Trochę poszperałam i… znalazłam Twój przepis. Pełna sceptycyzmu zrobiłam podejście numer dwa i jestem zachwycona efektem! „Rosioł” wyszedł przesmaczny – lepszy niż maminy i babciny :))) Wprawdzie troszkę słodszy niż tradycyjny, ale to ze względu na marchewki, które w rosole bardzo lubię.

    I tak oto, dzięki Tobie Tomku, zostałam dzisiaj Królową Rosołu :))) Z pewnością wypróbuję też inne przepisy :)

  • Jacek pisze:

    Brzmi bardzo smacznie. rzadko mięso mieszam, ponieważ jestem zdania że albo gotuje rosół drobiowy albo wołowy- jedynie do mięsa drobiowego dodaje ok 30dg mięsa wieprzowego ale nie zawsze. Dodatkowo dodaje jeszcze przyprawę: liścia lubczyku oraz 3-4 ziarna owoca jałowca oraz jeden liść laurowy. Kapusta owszem ale na 3 h wolnego gotowania rosołu moim zdaniem najlepiej wyciągnąć ją po 1h.

  • na mase pisze:

    Nigdzie nie znalazłam tak obszernego przepisu na rosół :) Przeprowadziłem się nie dawno do nowego mieszkanka i trzeba się powoli uczyć radzić sobie samemu :) heh Pozdrawiam

  • Śrubka pisze:

    Witam. Rosoły gotuję przeciętnie raz w tygodniu dla mojej córeczki, która jest zafiksowana na rosołek, a przy okazji niejadkiem, więc chcąc nie chcąc mam jedną suflade zamrażalnik wypełnioną drobiem. Weszłam na tą stronę szukając modyfikacji doskonalących całą imprezę… i okazało się, że trafiłam na „swój” przepis :) choć ja zawsze opalam cebulkę, nawet na małym palniku gazowym się da, i najchętniej z „obcych” składników dodaję odrobinę imbiru (plasterek kłącza najlepiej) i po małej gałązce rozmarynu i tymianku. Vegety nie lubię, nie posiadam w kuchnu, tak samo kostek i maggi. Tylko sos sojowy.

  • Tommy pisze:

    …ugotowałem dokładnie według przepisu, REWELACJA!!!

  • lewan pisze:

    Nie wiem czy ktoś juz o tym pisał(nie czytałam wszystkich komentarzy),ale ja dodaję na koniec odrobinę szafranu,który nadaje rosołowi”swojski”kolor jak z kury chodzącej po podwórku.

  • kathana pisze:

    2 godziny a zapach taki w całym domu ze nie wiem czy doczekam :D robię wersję zbliżoną do Twojej, ale jakim kucharzem bym była, gdybym nie wprowadziła zadnych modyfikacji na radę babci :P

  • SeB pisze:

    jak mozna dodawac ziele angielskie i lisc laurowy do rosolu ???????
    mozna to traktowac jak przestepstwo !!!

    • Tomek Lach pisze:

      SeB a dlaczego? Nie krzycz tylko uzasadnij swoje zarzuty ;)

    • Netka pisze:

      wlasnie, ja tego tez nie rozumiem. niektorzy widzialam nawet wrzucaja ziele i listek do garnka, krotko bez niczego przysmazaja i potem zalewaja woda:/ tez uwazam, ze to przestepstwo (podobnie jak kapusta), ale moze to u niektorych tradycja rodzinna?;)

    • Jasiek pisze:

      Dodając do rosołu czy innej zupy ziele angielskie i liść nie robisz jemu/jej żadnej krzywdy. Wzbogacanie dania o charakterystyczne dla Ciebie zapachy smaki to właśnie jest cała sztuka kulinarna. Jako przestępstwo można traktować podawanie nieklarownego rosołu, bo to już jest błąd w sztuce kulinarnej a nie szukanie nowych smaków.

    • ela pisze:

      listek laurowy i ziele angielskie dodaje się do sosów i zup gęstych, NIGDY do rosołu.
      pozdrawiam

    • Marti pisze:

      NIGDY nie wypowiada się kategorycznych opinii w sprawach kulinarnych. Jak ktoś tu słusznie zauważył – wersji rosołu jest tyle ilu jest kucharzy. Poczytajcie sobie czym jest rosół, to może dotrze do was, że listek i ziele, kapustę i cebulę, czosnek i lubczyk i jakiekolwiek inne składniki dodaje się do rosołu. Każda rodzina ma swój sposób gotowania, swój smak, swoje dodatki. Jeśli u was w domu tak się nie gotuje to w porzo – ale to dotyczy tylko was i tych, którzy nie dodają tych sklądników. U innych jest inaczej, inni dodają – i to też jest rosół. I basta!

    • Tomek Lach pisze:

      Marti dobrze prawi! :-)

  • EB pisze:

    zapomniany jest lubczyk! bardzo ważny w rosole

  • Netka pisze:

    Hm…wszystko robie podobnie, choc dodaje wiecej marchwi i pietruszki, nie dodaje absolutnie kapusty wloskiej ani ziela jak i liscia laurowego. Jestem z tej szkoly, ze rosol to nie jest typowa zupa, wiec tych dodatkow sie nie uzywa. Jak najbardziej opalona cebula i dlugie powolne bulgocace gotowanie.

  • Ewa pisze:

    Od pewnego czasu robię rosół, którego podstawą jest mięso z indyka. Podstawą, ponieważ oprócz dwóch dużych skrzydeł indyczych, dodaję mięso wołowe (koniecznie z kością) i drobiowe (skrzydełko, udko – to, co akurat znajdę w osiedlowym sklepiku). Wychodzi naprawdę wyśmienity. Wybrałam mięso z indyka, ponieważ naprawdę trudno o dobrej jakości mięso z drobiu (a o kurze z prawdziwego zdarzenia można w moim przypadku tylko pomarzyć). Zbieram „szumy”, wywaru nie przykrywam, dodaję opaloną cebulę. Natomiast reszta przepisu (w tym: kolejność i ilość dodawanych składników) jest taka sama, jak u Tomka. Zresztą sam przepis, pośród tysiąca innych w internecie, wyróżnia fakt braku dodawania „ulepszaczy” typu kostka, maga etc. i dokładny opis „procedury” gotowania. Rosół – rewelacja:) Pozdrawiam, a wszystkim wielbicielom i wielbicielkom rosołu życzę smacznego:) A Tobie Tomku dziękuję za jeden z nielicznych, prawdziwych przepisów na – pozornie tak „banalną”- zupę:)

    • Tomek Lach pisze:

      Ewa dzięki za komentarz! :) Kostki precz od rosołu. Szlak mnie trafia jak widzę na YouTube film z przepisem chyba sponsorowany przez Knorr. Szef kuchni gotuje ten rosół przez pół dnia, po czym stwierdza, że kura kiepska i w sumie to całe gotowanie było tylko dla koloru, po czym wrzuca do garnka kilka kostek rosołowych …witki opadają

  • mania pisze:

    A jak dodacie do takiego rosołu chili i awokado powstanie efekt zbliżony do zupek chińskich z tym że sama natura. Pozdrawiam i zapraszam do nas

  • Dawid Duisburg pisze:

    jak ktos chce przepis na rolady slaskie pisac i dam przepis wrecz nieludzki. kocham gotowac. przepraszam za bledy a maly bylem jak wyjechalem ze slaska do niemiec

  • Dawid Duisburg pisze:

    cebulke przeciac na pol i przypalic na plycie

  • Łukasz pisze:

    Ja, jak robię rosół staram się wykorzystać niemal każdy jego składnik jest przy tym trochę roboty ale jedzenia jest na 2 czasem 3 dni, mięso do rosołu jak wykorzystuję to zazwyczaj pręga wołowa tak do 1/2 kg, szyja indycza oraz kawałek „wołowego z kością” (dowolna część).
    Najpierw gotuję mięso aż zmięknie tak na 90% następnie je wyjmuję i wrzucam warzywa w całości zazwyczaj ok 5-6 marchewek, 2-3 pietruszki, pół selera i ćwiartkę lub (jeżeli ktoś lubi połówkę) kapusty włoskiej. Jak już warzywka się ugotują wyciągam całość i z powrotem wrzucam na 10-20 min mięso żeby przeszło warzywami. Kiedy rosół jest już prawie gotowy (gotuję na małym ogniu 4-5,5 godziny) wyciągam wszystko pozostawiając sam wywar i teraz zaczyna się najlepsze, jest kilka opcji:
    - osobiście bardzo lubię ugotowaną kapustę włoską wprost z rosołu z dodatkiem odrobiny pieprzu i soli
    - jeżeli ktoś lubi to marchewka może powrócić do rosołu pokrojona w plasterki ja osobiście nie przepadam, wszystkie ugotowane warzywa kroję w kostkę tj. marchewkę, pietruszkę i seler dodaję puszkę groszku konserwowego oraz drobno pokrojonego ok 5-8 cm pora (kto ile lubi) i mam gotową sałatkę jarzynową tylko dodać majonezu
    - całe ugotowane mięso oddzielam dokładnie od kości, kosteczek i chrząstek i mielę w maszynce z dodatkiem 1 marchewki i 1 pietruszki z rosołu. Na rozgrzanym oleju smażę cebulę dosyć dużą pokrojoną dosyć drobno, jak tylko cebula będzie miękka wrzucam całe zmielone mięso na patelnie i trochę podsmażam sól i pieprz do smaku wedle uznania. Tak przygotowane mięso stanowi doskonały farsz na pierogi lub krokiety (częścią rosołu można zalać pokrojone w plasterki buraki i wyjdzie nam pyszny barszczyk czerwony)

    Bo przecież nic nie może się zmarnować :)

  • Tasteme pisze:

    Przepyszny przepis Tomku, też dodam coś od siebie…rosół o ile to możliwe gotuje na starej kurze..nie na młodziutkim kurczaku..takie rzeczy to tylko w erze..ale naszych babci, dlatego jeśli macie dostęp do starej kury, koniecznie spróbujcie ze starą kurą bo smak rosołu jest o wiele bardziej delikatny. Dorzucam też jedną paprykę ostrą w sezonie, lub poza pieprz cayene, nie dużo, a dodaje charakteru tej wspaniałej zupie.

  • Rafał pisze:

    Ja robię rosół z ćwiartek kurczaka – 2 sztuki czasem 3,4 zależy (takie bardziej ucięte udka to są ?). Trzeba wypłukać pod zimną wodą (nigdy nie wiadomo jak były przechowywane i w czym przewożone do naszego ulubionego sklepu z mięskiem) Włożyć do garnka i zalać zimną wodą. Dodaję listek laurowy, 2 ziarenka ziela angielskiego i ząbek czosnku. Nie obawiajcie się, smak czosnku będzie niewyczuwalny. Wody trzeba nalać tyle, aby po dodaniu jarzyn nie brakło gara na nasz pyszny rosołek. Całość gotuję zawsze równe 2 godziny. Przez pierwszą godzinę szumuję wywar (małym plastikowym sitkiem zbieram pianę i inne brudy) Jest to jedyny moment, kiedy to można gotować na większym ogniu, jednak trzeba uważać, aby wywar nie zaczął się gotować. Wtedy można zmniejszyć gaz i kontynuować gotowanie. Ja gotuję zawsze na małym ogniu i pod przykryciem. Bez pośpiechu. Po pierwszej godzinie, kiedy to nasz wywar z mięska jest czysty i klarowny, dodaję pokrojoną drobno jedną dużą pietruszkę, 5 średnich marchewek, jeden seler średniej wielkości, mrożoną nać pietruszki, oczywiście opieczoną nad gazem cebulę oraz przyprawy bez chemii. Czyli tak dodaję 1-1,5 łyżeczki soli morskiej, całe ziarenka pieprzu, pieprz świeżo mielony (dużo), suszony lubczyk, podlaski pieprz ziołowy, troszkę przyprawy dla diety bezsolnej, przyprawę curry (kurkumy nie używam i nie posiadam, uważam, iż curry jest lepsze) dodaję troszkę kminku, trochę majeranku, troszeczkę tymianku i rozmarynu, większa szczypta czerwonej papryki ostrej kilka ziarenek gorczycy. Po dokładny wymieszaniu gotuję na małym palniku na najmniejszym ogniu pod przykryciem przez kolejną godzinę, co jakiś czas doglądając. 2 godziny i rosół jest gotowy, oczywiście Ci, którzy gotują na innym mięsie ich rosół będzie się dłużej gotował. Na udkach i ćwiartkach 2 godziny gotowania to jest MAX. Nie daję żadnej Vegety, żadnej Maggi, Kucharków i kostek. Rosół jest przepyszny.

  • Iwona pisze:

    Dziś ugotowałam świąteczny rosołek korzystając ze wskazówek Pana Tomka. Wyszedł rewelacyjny. Dodałam ząbek czosnku, który poprawił smak zupy. Dziękuję i pozdrawiam :)

  • Łukasz pisze:

    Szumowinki nie zbieramy. Po długim gotowaniu sama zniknie. Ja robię bez przepisu. Wrzucam dużo mięsa bo wolę zrobić rzadziej, ale lepszy. Za każdym razem smakuje inaczej, ale zawsze rewellacyjnie. Do koloru można dodać kurkumy.

  • Ania pisze:

    Ugotowany i pyszny! A z mięska i warzyw zrobiłam bajeczny farsz do naleśników – polecam!

  • anka pisze:

    a ja właśnie robie swój pierwszy w zyciu rosól!!! wg tego przepisu…. potem napisze co mi wyszło..

  • jurek pisze:

    Polecam, z tego przepisu nauczyłem się gotować rosół! Modyfikuję lekko(Przypalam cebulę na gazie ,,na czarno,, ) poza tym bez poprawek!

  • Gosiaczek pisze:

    Gotuję rosół podobnie jak ty, ale podstawa to domowy makaron. Namówiłam męża na zakup dobrego robota, który zagniata ciasto makaronowe (akurat Zelmer Fenomen, ale moze być inny, aby miał hak do zagniatania ciasta i mmoc min.1000 W), zamówiłam na stronie galeriakuchenna maszynkę do wałkowania i krojenia makaronu. Biorę tyle setek gram mąki ile jajek (czyli np. 500 g mąki na pięć jajek) wrzucam do miski robota, po chwili z ciasta ugniata sie kula (gdyby sie nie ugnitła dodać jeszcz 1 jajko)i sie zagniata 4 min. Później wg przepisu do maszynki wałkuję, suszę i kroję makaron cieniutko. Robię więcej, więc go suszę i w papierowe torebki. Bardzo ważne, nie solić ciasta, jeżeli robimy makaron na zapas. Z takim makaronem rosół to po prostu rarytas.

  • juriko pisze:

    Witam twój przepis jest świetny.Kiedyś ugotowałam”rosół” wyglądał jak baza do zupy był zielonkawy(dałam za dużo warzyw). Dzisiaj gotuję według twojego przepisu po raz drugi. Za pierwszym wyszedł super.Ja cebulę wkładam do pieca kaflowego w którym palę drzewem sosnowym i bukowym(na żar). Cebula daje kolor rosołu rewelacyjny.Pozdrawiam

  • Renata pisze:

    Bardzo dobry przepis! Ja dodatkowo aby nie bawic sie w zbieranie szumowin to wkladam mieso do gotujacej sie juz wody, wtedy bialko zetnie sie momentalnie i na powierzchni garnka nie pojawiaja sie szumowiny. Mam nadzieje, ze troszke pomoglam swietnemu przepisowi na prawdziwy domowy rosolek :-))

  • katarzynka pisze:

    super przepis:) pierwszy raz gotowałam rosół

  • Laavendova pisze:

    niedzielny rosół pyrkocze juz od 2,5h w garnku. Zobaczymy jak będzie smakował za 1,5h. Zapach w mieszkaniu niesamowity….

  • Doris pisze:

    Robie drugi raz, za pierwszym razem wyszedł świetnie, mam nadzieje, ze teraz też tak będzie ;D

  • Danusia pisze:

    Pominelam szyjke indyka a i tak rosolek wyszedl pyszny i aromatyczny bez vegety i kostek rosolowych :D A co najwazniejsze smakowal mojemu facetow!!!! Napewno zrobie go jeszcze wiele razy. Bardzo dziekuje :D :D :D

  • student pisze:

    Szumowin nie trzeba łowić, same opadną na dno, poza tym jak ktoś przecedza później przez sito to tym bardziej nie przeszkadza ;)

  • Karolina pisze:

    A więc czekam z niecierpliwością…Ja poszłam na łatwiznę… Bulion na skrzydełkach do tego brokuły, malakser poszedł w ruch… doprawiłam… podane z grzankami czosnkowymi… voila… :)

  • Karolina pisze:

    Witam, a więc mój niedzielny rosołek wyszedł pyszny! Ba! mało powiedziane najwspanialszy ze wszystkich :) Zajrzałam tu… z myślą, iż znajdę przepis na krem z brokuł… nie znalazłam… idę szukać dalej… Pozdrawiam cieplutko w ten wietrzny dzień…

  • Karolina pisze:

    Ja wrzucam mieso do zagotowanej wody – w ten sposob nie trzeba zbierac szumowin , potem zmniejszyc na maly ogien, niech sie tak troche pogotuje . Cud miod :)

  • Karolina pisze:

    Witam! Niedzielne przedpołudnie, mam gotować rosół…I standardowo zastanawiam się dlaczego nie smakuj on tak jak pamiętam go z dzieciństwa… A więc wstukuję w wyszukiwarce przepis na rosół… Trafiam na Twoją stronę… Czytam i w końcu do mnie dociera kilka bardzo ważnych informacji dotyczących gotowania tej zupy… Gotuje po Twojemu… Mam nadzieję, że będzie smakował jak prawdziwy rosół… A wieczorem zabieram się za bruschete z Twojego przepisu…Oj będę tu częściej zaglądała…

    Pozdrawiam serdecznie…

  • Fishaka pisze:

    Dziekuje za ten przepis. Zrobilam rosolek na jutro. Jest cudownie pyszny, wolny od chemii typu magii, vegeta i bleeeee kostki ! Dziekuje !

  • amelka pisze:

    Zawsze myślałam że rosół to taka prosta zupa, moja mama wrzucała wszystko i gotowała cały niedzielny poranek, a tu się okazuje że można zrobić przy tym tyle błędów; dziękuję Ci za ten przepis, uchroniłeś mnie od ‚zbeszczeszczenia’ rosołu kostką, bo bez niej i obecnie po 2h gotowania rosołek wygląda tak jak powinien:)a oceniać go będą Włosi:)

  • Agata pisze:

    Dla pięknego koloru rosołu proponuję dodać podczas gotowania wcześniej ususzony i pocięty w piórka por :)

  • Justa pisze:

    A co z lubczykiem??? Bez niego rosół nie ma smaku. Dla mnie jest podstawą większości zup, a na zimę nawet sobie go mrożę. POLECAM

  • Andy pisze:

    Witam… Zasada dosyć stara… chcesz mieć dobre i smaczne mięso… musi ono być albo wrzucone do wrzącej wody lub na gorący tłuszcz… Jeżeli chcemy mieć dobrą zupkę…mięsko musimy najpierw troszeczkę pomoczyć w zimnej wodzie… O co w tym wszystkim chodzi? Chodzi o witaminy i wszystkie składniki mineralne zawarte w mięsie… Jeśli mięso sparzymy , białko się zetnie i wszystkie smakołyki(witaminki itp…) zostaną w w mięsie… Jeśli mięsko zalejemy zimną wodą , wtedy większość składników mineralnych rozpuści się w wodzie , co spowoduje , że zupka będzie przepyszna , ale zato mięso z tej zupki będzie mniej smaczne… Przepis na rosół super… Pozdrawiam… Andy…

  • oski1992 pisze:

    Jesli masz kuchenke elektryczna to przekroj cebule i postaw ja na chwile na palnik kuchenki,az sie przypali na czarno i wrzucic do rosolu

  • p@wel pisze:

    Dodalem maslo z czosnkiem :) Wierze, ze wyszlo dobre. Mi smakowalo :)

  • p@wel pisze:

    Robie dzisiaj rosol i chyba wyjdzie :) Pytalem zone i mame o te marchew – mozna wrzucic cala i pozniej wyjac, nie trzeba kroic. Dodatkowo mama powiedziala mi, zeby dodac lyzke masla.

  • Newbie pisze:

    a ja mam trochę inne pytanie. Bardzo nie lubię smaku marchewki, więc czy ma znaczenie jak drobno jest pokrojona w rosole? Czy mogę na przykład wrzucić całą marchew a później ją wyjąć czy będzie miało to wpływ na smak rosołu?

  • Fiolka pisze:

    Wlasnie ugotowalam pierwszy w zyciu rosol. Wyszedl cudowny, klarowny i smaczny – jak z dziecinstwa.
    Wrzucilam mieso (udko kurczka, chudziutka wolowine i kilka zeberek wieprzowych) do zimnej wody, jak sie zagotowalo to wrzucilam warzywka i gotowalo sie to wszystko ze 2.5 godz. Szumowin nie wyciagnelam, z czasem poznikaly same, nie przykrywalam garnka wogole. Jak sie rosol ugotowal przelalam przez drobniutkie sitko do mniejszego garnka i jest naprawde czysty i klarowny.
    Zauwazylam, ze niektorzy pisza, ze wrzucaja mieso do wrzatku i rowniez im wychodzi. Nasunal mi sie wniosek, ze nie ma w takim razie znaczenia czy wrzucamy skladniki do zimnej czy wrzacej wody. Musi byc inna przyczyna, ze czasem rosol jest metny.

  • madzia181 pisze:

    Bardzo dobry rosołek wyszedł. :) Ja z kolei jeśli chodzi o mięso, dałam jedną porcję rosołową i dość gruby plasterek schabu wieprzowego, i tez wyszło bardzo dobre. Z warzyw nie dawałam kapusty włoskiej, natomiast zamiast 1 ,dodałam 2 marchewki.

  • Małgorzata pisze:

    no i … wyszła …poezja :-)

  • Małgorzata pisze:

    Zachęcona rewelacyjnymi pomidorami suszonymi, dziś gotuję Twój rosół :-)
    Mam 30-letnie doświadczenie w tej kwestii, ale czasem trzeba uwolnić się od rutyny! Dla mnie nowość to tak długie gotowanie (zazwyczaj mięso gotuję szybko, a potem zmniejszam temperaturę i wrzucam warzywa); dodawanie grzybków, ziela ang. i listków laurowych. Wykorzystam te pomysły. Jednak na pewno dodam świeżego lubczyka (nie wyobrażam sobie żadnej zupy bez tego ziela) i pominę kapustę (nie było jej w sklepie) No i zamiast szyjki indyka dodałam kawałek kaczki (po odkrojeniu tłuszczu) -szyjek indyczych też nie mogłam dostać. Po obiedzie dam znać jak mi poszło z tym rosołem :).

  • Biala pisze:

    Moj Tata dodawal takze do rosolu maly kawalek korzenia imbiru – dla podkrecenia koloru i smaku:)

  • Maria pisze:

    Cebule przypalam na zeliwnej patelni. Wlasnie pachnie tym caly dom, bardzo lubie ten zapach. Pozdrowienia i dzieki za przepis.

  • Anya pisze:

    no i wyszedł idealnie :D

  • Anya pisze:

    No zobaczmy… rosół nigdy nie był moją mocną stroną… i w sumie się poddałam, więc kolejne podejście. Wszystko, zgodnie z przepisem wstawione (pewnie znów za mało soli dodam), tymczasem pozostawiłam go pod opieką (z instrukcjami) i idę z psem do lasu (3h to strasznie długo :P) Pozdrawiam i dam znać czy będzie jadalny :D

  • Ania pisze:

    Wszystko super, ale jedno ale – rosół to nie zupa! To wartość sama w sobie :D

  • maya77 pisze:

    do zdzis1: jeżeli zależy nam na rosole to wszystko wkładamy do zimnej wody, jeżeli na mięsie do gorącej.

    • Tomek Lach pisze:

      Maya77 zgadzam się z Twoim komentarzem. W gorącej wodzie pory się zamykają i mięso nie oddaje wszystkiego do zupy – analogicznie wygląda sprawa z robieniem pieczeni. Najpierw obsmażasz mięso na patelni, a potem wkładasz do piekarnika. Dzięki temu w trakcie pieczenie nie wypłyną z niego wszystkie soki.

  • zdzis1 pisze:

    Jest jedna prosta zasada: wołowinę wkładamy do zimnej wody a drób na wrzątek. Mowy nie ma o jakimkolwiek szumie na rosole.

  • oli pisze:

    hej, Dziękuje za przepis. Jestem laikiem jeśli chodzi o gotowanie!! Dzięki Tobie udał mi się rosołek <przez ograniczony czas musiałam wykorzystać wersje dla 'niecierpliwych', kolejnym razem uzbroję sie w cierpliwość i wtedy nie tylko bedzię podobny do maminej wersji ; ) ) ale dzieki twojemu przepisowi jeszcze lepszy. Dzięki wielkie ps. Gotowałam tylko na 2 podudziach.. i wyszło naprawdę okej ;))

  • dzaga pisze:

    Jesteś i tak pewnie starszy od mnie :-) . Jak by nie sprawiało przyjemności to twoje gotowanie napewno byś nie gotował tak wspaniale . W karzdym razie dziękuje za przepis uratowałeś mi życie i poddałeś mi pomysł na wczorajszy obiad który z przykrością musałam zjeść sama . :-(

  • dzaga pisze:

    tomek ile ty masz lat ? Tak świetnie gotujesz pewnie pracujesz albo pracowałes w jakims barze lub restouracji i zdobyłes doswadczenia.

    • Tomek Lach pisze:

      Dzaga jeżeli chodzi o wiek to jeszcze widnieje dwójka na przedzie, ale już niedługo ;-) Jedyna moja styczność z profesjonalną gastronomią to było kilka miesięcy pracy jako kelner w restauracji w Szkocji. Czy świetnie gotuję to powinny się wypowiedzieć osoby, które próbowały moich dań i przepisów z blogu – mi to sprawia przyjemność, a przez ostatnie kilka lat zrobiłem/ugotowałem może z 20% tego, co chcę się nauczyć w kuchni :)

  • dzaga pisze:

    próbowalam gotować na wielesposobów ale ten przepis mi juz zostanie i jego nie zmienie :-) zajefajna sprwa

  • Małgosia pisze:

    Dziękuję za przepis na rosół , zrobię na pewno i to niebawem :) Powiem Wam szczerze że gospodynią jestem kilka ładnych lat ale gotowania rosołu zawsze się wystrzegałam (wolę ugotowac krupnik staropolski,pomidorową,pieczarkową czy ogórkową…) ale tym przepisem Tomek mnie ujął i zachęcił do zrobienia „królowej zup”. Zatem wielkie dzięki…..

  • Adam pisze:

    Fajny prosty przepis. Ja do rosołu dodaje także pomidora – daje kolor oraz parę kropel z cytryny. Zimą – wiadomo przeziębienia itp. – dodaje kawałek nieobranego korzenia imbiru – niewprawiony nos i smak nie wyczują a taki rosół świetnie rozgrzewa. W okresie letnim (czyli teraz :)) korzystam z uprzejmości teściowej, która ma na swojej działce seler pietruszkę i zbieram ich natkę, suszę i zawsze odrobinę dodaje do rosołu – dają fajny smak i zapach. I zawsze ziele angielskie i liść laurowy.
    Pozdrawiam

  • ulalee pisze:

    Przepis fajny, czytelny i na pewno rosołek smaczny, zaraz mi ślinka pocieknie — czy da się jednak coś zrobić aby rosół był pyszny ale żebym go gotowała max 1,5 godz.? W tygodniu nie mam aż tyle czasu a koniecznie muszę ugotować rosół, no, bo po tym co przeczytałam nie dam rady bez.

  • alkoterror pisze:

    Właśnie gotuję rosołek na obiad ;) Dzięki za przypomnienie przepisu. Pozdrowienia

  • Justyśka pisze:

    Chyba będę pierwszą osobą, której rosół z tego przepisu nie wyszedł. Teraz to już się poddaję, to był mój 10 „falstart rosołowy”. Szkoda, podeszłam do gotowania z dużym zapałem, ściśle trzymając się proporcji i wskazówek, nawet pięknie pachniało w całym domu…tylko w smaku znowu woda :(

    • Tomek Lach pisze:

      Być może winne jest słabej jakości mięso? Ja jeżeli mam problem z uzyskaniem odpowiedniego smaku to gotuję rosół dłużej aby odparowała część wody.

  • alibabka27 pisze:

    Witam Cie Tomku i wszystkich „rosolkowiczow”. Przepis jest swietny. Ja tez gotuje rosol w ten sposob, niestety na mrozonym kurczaku, ale za to ze wszystkimi w/w warzywami i przyprawami oraz grzybkiem i zabkiem czosnku.Ktos pisal, ze nie lubi wylawiac warzyw.Por,liscie selera i lubczyka zwiazuje nitka bawelniana a potem wyrzucam jednym ruchem. Ugotowanego ,rozwalajacego sie kurczaka dziele na wiorki, klade na makaron posypuje natka pietruszki i zalewam rosolem. W ten sposob nie musze robic drugiego dania. Pozdrawiam wszystkich.

    • Tomek Lach pisze:

      Alibabka27 wykorzystanie mięsa z rosołu jest często krytykowane, ale mi samemu zdarzyło się jeszcze je wykorzystywać – choć oczywiście szału nie ma ;)

  • elko21 pisze:

    Mili moi – już chyba nikt nie pamięta, że prawdziwy rosół -przede wszystkim -gotowano z kapłona lub pulardy (taki jadłam u mojej Babuni – miałam to szczęście, dzisiaj już tylko jedno z cudniejszych wspomnień…), mój syn niestety już musi się zadowolić namiastką i wierzyć na słowo, że wtedy ROSÓŁ stał się KRÓLOWĄ polskich dań, a chodziło o koguta lub kurę (bardzo dojrzałe, wręcz wiekowe) specjalnie na ten cel hodowane, tzn. pozbawione hormonów, czyli (sorry) kastrowane. Tomku, czy dzisiaj można gdzieś taki rarytas dostać ???

    • Tomek Lach pisze:

      Elko21 nie wiem gdzie taki rarytas można dostać … ale chyba najprościej w dobrych restauracjach :) Takie przybytki na dzień dzisiejszy mają najlepszy dostęp do rzadkich i zapomnianych tradycyjnych produktów.

  • darekp80 pisze:

    Jeżeli chodzi o ten przepis na rosół, to nie jest to przepis na jakiś tam rosół, tylko TAK SIĘ WŁAŚNIE GOTUJE ROSÓŁ! Szacun dla kolegi. Się znasz na rzeczy.

  • maya77 pisze:

    szukałam przepisu na pizze (która jest wspaniała)dzięki małej modyfikacji i weszłam na rosołek…
    moja rada-dobry rosół-to tylko zawierający:
    -kura rosołowa lub mięsna (nie dodawać żadnych korpusów, skrzydełek czy mięsa indyczego)
    -mięso wołowe to rostbew lub antrytkot (nie dodawać pręgi gdyż zmienia smak i kolor)
    -marchew-nie za dużo (słodki smak)
    -pietruszka w korzeniu i naci
    -tak samo seler
    -można dodać dosłownie z 2 liście kapusty włoskiej
    -por (zimą można dodać więcej – działa napotnie i przeciwgorączkowo)
    -pół cebuli -przypalamy na gazie zż wierzch się przypali na czrno (dodaje specyficznego smsaku
    -można dodać 2 ąbki czosnku (jak Ktoś lubi)
    -nigdy ziela angielskiego ani liści laurowego
    -ktoś kto lubi może wrzucić pare serduszek drobiowych
    po krakowsku-ugotować fasolkę bardzo drobną
    -dodaję kostkę grobiową, wołową, grzybka suszonego
    -gotuję na wolnym ogniu ok. 3 godz.
    a na drugie danie sos chrzanowy, koperkowy lub cebulowy do mięsa z rozołu, ziemniaków
    pozdrawiam i smacznego

  • betka pisze:

    Do tej pory,kiedy gotowałam rosół,wspomagałam się kostką rosołową.W tej chwili,na kuchennym ogienku,pyrkocze rosołek z Twojego przepisu.Choć gotuje się dopiero 1,5h już cudownie smakuje,że o zapachu nie wspomnę.
    Przepis do ulubionych,a kostka rosołowa do kosza:)

  • kastora pisze:

    Bardzo dziękuję za miły wpis,a już myślałam,że może przynudzam…;))Zatem – grzecznie zabierałam się do pisania o bigosie,gdy przedwczoraj na murawę wybiegły hiszpańskie smakowitości-pyszności i nie bigos był mi w głowie,ale hiszpańska paella,która ma tyle kombinacji co bigosy,rosoły itd. Musiałam pozbierać myśli nieuczesane i powrócić na łono bigosu. Tytułem wstępu-potrawy kuchni kresowej są skromne,proste -niewykwintne ktoś powie,ale tam nigdy się nie przelewało,bywało trudno, skoro jednak furorę może robić wodzionka,to czemu nie spróbować?
    BIGOS LWOWSKI,to kapusta w główce(1),ziemniaki(2 kg),biała fasola(3o dag),może być kostka od szynki(wywar jest lepszy),pół wędzonego kurczaka,surowy boczek(30 dag) i odrobina słoninki.
    Fasolę moczymy przez noc,tak aby woda lekko ją przykrywała,gotujemy nazajutrz w tej samej wodzie razem z kostką i boczkiem. Wyparowaną wodę uzupełniamy (ok.2 l),a gdy zacznie wrzeć,wkładamy pokrojoną w kostkę słoninkę i gotujemy na wolnym ogniu. Czasu nie podam,bo zwykle większość potraw przygotowuję posługując się miarą ,,na oko”.No poprostu,,przeżyj to sam” :)) Po TYM czasie dodajemy pokrojone w kosteczkę ziemniaki i poszatkowaną kapustę. Do tego wedle upodobań sól,pieprz,listek laurowy(ja dosypuję jeszcze majeranek) i gotujemy powiedzmy ok. godzinki. Po zdjęciu z ognia moja babcia wstawiała garnek do ciepłego piekarnika-ja mam kuchnię gazową więc muszę się nią posiłkować-a potem poddawała bigos ,,terapii szokowej” czyli schładzała i podgrzewała na zmianę. Przepis pochodzi z okolic Borysławia. Myślę nad tym,aby trochę ,,popsuć” ten przepis dodając kapustę kiszoną,ale muszę poczekać aż ta młoda trochę się zestarzeje. Niebawem bigosów ciąg dalszy…Pozdrawiam.

  • olej pisze:

    Wszedłem tu przypadkowo. Nigdy nawet nie pomyślałem, że gotowaniem rosołu będzie zainteresowanych tyle osób. Rosół gotuję niemal od zawsze, a do młodzieńców się już niestety nie zaliczam. Ale, żeby nie zanudzać, jedna uwaga, rosołek jest najlepszy na następny dzień, dlatego gotuję go w sobotę. Niedzieli nie wyobrażam sobie bez polskiego, domowego rosołu. Jeżeli jakimś cudem nie będzie klarowny, można go uratować i sprofanować pod koniec gotowania wegetą, którą wsypuje się do wrzątku, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach, np. mają przyjść goście na obiad, a rosół się nie udał.Przepis naprawdę dobry.

  • Tomek Lach pisze:

    Kastora czekam na więcej – Twoje wpisy są świetne! :)

  • kastora pisze:

    Witam. Właśnie przeczytałam kilka informacji o Tobie i zastanawiam się czy przepis na bigos o którym wspomniałam wcześniej nie będzie zbyt tradycyjny,skoro lubisz niestandardowe rozwiązania. Ale ponieważ dysponuję wskazówkami na bigos lwowski,wileński i żmudzki,które odbiegają nieco od smaków do których naogół przywykliśmy,podzielę się właśnie nimi. Sam zdecydujesz który najlepszy. Kuchnia kresowa to kawałek mojego życia,tak jak ciężka,niemiecka jednogarnkowa i środkowopolska-będąca pewną wypadkową. Ale ,,de gustibus non disputandum est,, :))))i dobrze bo nie ma nudy na talerzu.

  • kastora pisze:

    Witajcie zatem miłośnicy rosołku! Moja Wielce Szanowna Babcia(pra,pra) zaczynała ową drogę przez mękę od wyboru mięsa. Nie czekajcie na proporcje,bo trudno „rozebrać” np.”pół ćwierci funta”,albo „filizankę”-kiedy w domu pięć różnych miar filiżanek było:),ale do rzeczy-zawsze pięć mięs brała. Podstawa-wołowina,ale tylko pręga,bo podczas gotowania pięknie się rozklejała i dla chorych na żołądek idealna była,potem cielęcinki kawałek,żeberko wieprzowe(kontrowersyjne,ale co tam!),skrzydło indycze i kura (dziś kurczaczek,bo o kurkę trudno),woda była ze studni-dziś może być mineralna oraz warzywa. Mięso umyte wkładała do wody w dużym garnku,aby miało luzik i aby się włoszczyzna potem zmieściła,stawiała na ogniu i czekała aż się zagotuje. Zbierała szumowiny nigdy nie zmieniając wody,bo twierdziła,że wylewa się białko,niezbędne dla smaku przyszłego rosołu. Potem stawiała na mniejszy ogień i patrzyła jak wywar „puszcza do niej oczko”. Kiedy mięsko robiło się coraz bardziej miękkie,dodawała marchew,sporo,bo lubiła lekko słodkawy smak wywaru i złocisty kolor,korzeń pietruszki,mały por,kawałek selera,cebulkę opieczoną na ogniu i łodygę kopru(zimą koper suszony).Sól,pieprz w ziarnach,odrobina listeczka laurowego,a także lubczyk(ilości do samodzielnego wypróbowania:)) ). Długo trwało to „puszczanie oczka”,ale zapach był niesamowity-wiem,bo kolejne pokolenia gotowały już w mojej obecności,mięso musiało być bardzo miękkie,wywar klarowny. Rosół po podaniu stygł w garnku w którym się gotował,a po wystudzeniu mięso i warzywa były wyjmowane,aby całość nie skisła. Do talerza wsypywana była mieszanka posiekanej natki i piórek kopru. Co do makaronu,to wszyscy tu obecni wiedzą dobrze jaki lubią najbardziej. Ja na codzień produkuję wyroby rosołopodobne,albo inaczej okołorosołowe,bo ani czasu,ani zasobów w kieszeni nie ma na wysokiej klasy mięso,a babcia moja czystych mięs używała. Na tzw. porcje rosołowe nie spojrzałaby,prędzej żurku nagotowawszy:)) Wszystkie tu zamieszczone przepisy na rosół brzmią apetycznie i chętnie je wykorzystam,bo co głowa to pomysł a ja lubię słuchać innych ludzi. Pozdrawiam serdecznie,o bigosie napiszę,po raz kolejny było mi bardzo miło.

  • kastora pisze:

    Bardzo przepraszam,że naobiecywałam a zamilkłam. Niestety nie udało mi się uciec daleko od noszy,ale już jestem w domku i dziś się zamelduję-późnym wieczorem. A w ramach przeprosin podzielę się równie starym przepisem na bigos-paskudnie drogim i nieziemsko pysznym. Rosół to będzie gawęda,albo wariacja-bo można długo o nim gadać i zwariować jednocześnie zważywszy na koszt i całą przy nim celebrację:))))Do wieczorka zatem-będzie mi bardzo miło.

  • Lukasz pisze:

    Zapomnialem dodac, ze oczywiscie makaron zawsze domowej roboty :)

  • Lukasz pisze:

    Przepis dosyc podobny do tego jaki robila moja babcia, ale jest kilka roznic. Miesem zawsze byla kura. Nic innego. Nie dodawala pieczarek, ani kapusty wloskiej. W cebule wbijala 3-4 gozdziki i dopiero opiekala :) Do talerza pelnego rosolu i makaronu dodawala pokrojony lubczyk. Niebo w gebie ;)

  • kastora pisze:

    Witam serdecznie:) Mam przepis na rosół,który ma ponad sto lat-po m0jej praprababci-jest to pewnego rodzaju konglomerat przepisów które tu zamieszczono,aczkolwiek nieco się różni. Jeszcze się odezwę. Pozdrawiam-podobało mi się na Twojej stronie.

  • geripiaseka pisze:

    Robiłam pierwszy raz rosół i akurat z Pana przepisu , wyszedł rewelacja , serdecznie dziękuję :)

  • Sparkle_ pisze:

    Mój pierwszy rosół…re-we-la-cja ! :)

  • mamusia 1 pisze:

    Wszystko w porządku ze składnikami rosołku,ale jarzyny i grzybka dodaję wtedy,gdy mięso się podgotuje około(około 1 h) a liścielaurowe,pieprz i ziele angielskie daję na początku do zimnej wody razem z mięsem.Solę pod koniec gotowania ok 15 min.Dodaję lubczyk(suszony w zimie,a zielony w lecie)zawsze razem z jarzynami! Do rosołku zawsze makaron domowej roboty!Można go robić wcześniej i ususzyć-to dopiero poczujemy smak rosołku babci!-mam 70lat,uściski dla rosołkowiczów.

  • Monika pisze:

    Na ile osób wystarczy tego rosołku?

  • Mami pisze:

    Acha, no i rosołek wychodzi trochę mętny, ale nie przecedzam go i tak smakuje :) Jak dla mnie nie ma znaczenia czy jest taki czy klarowny :)

  • Mami pisze:

    Witam. Dzisiaj gotowałam drugi raz rosół podpierając się tego przepisu. Jednak ja gotuję wywar na drobiu i dodaję 1 wołową kostkę rosołową na jakieś 5 l rosołu, dodaję trochę maggi i jakby w przeliczeniu 1 łyżkę stołową soli… Z czego nie jestem zadowolona :( Ale rosół w smaku przepyszny idealny, tym bardziej, że gotuję na świeżych, młodych warzywach :) he he, młoda marchew, włoszczyzna, kapustka, cebulka (wcześniej przykopcona na patelni :) ) Więc wszystko ok, tylko w moim wykonaniu za dużo soli, bardzo niezdrowo … Pozdrawiam i dziękuję za wspaniały przepis :)

  • :)) pisze:

    Ile się dodaje wody do tego rosołu?

  • Rafalek pisze:

    Ja także robie dziś rosół sporo miesa(nożki itp) tylko niestety bez pietruszki i z odrobiną wegety ^^<nie miałem pieprzu por seler i 1cebula pokrojona w ćwiartki no i marcheweczka to 1 moj rosół w życiu który prawie sam robie :D Zobaczymy co wyjdzie :)

  • Anna pisze:

    Bardzo dobry wyszedł. Dziękuję

  • margaritka pisze:

    taaaa wegeta nieodzowny składnik rosołu haha

  • marzka pisze:

    Rosół genialny,gotuje już z tego przepisu po raz kolejny i zawsze super wychodzi a zapach unosi sie cudny.dziekuje bardzo i pozdrawiam

  • Zosia pisze:

    Rosół wyszedł super! Gotowałam prawie 4h. W całym domu boski zapach. Pierwszy raz nie dodałam kapusty pekinskiej, ani przypalonej cebuli i niczego mu to nie ujęło w smaku ani w wyglądzie.
    Dodałam za to jedną żółtą paprykę – dodaje koloru podobnie jak cebula w łupince :)

  • weronika pisze:

    to jest super dzięki za przepis! Piękny aromat roznosi się w całej kuchni . Gotuje już półtorej godziny narazie bomba :)

    pozdrawiam
    :)

  • Ika pisze:

    Przepis fajny. Rosół wyszedł super, ale u mnie dwie modyfikacje – usunięcie liści laurowych ( kojarzy mi się wtedy smak z galaretą) i zastąpienie indyka skrzydłem kaczym. Jednak dziwią mnie komentarze o wrzucaniu mięsa na wrzącą wodę – przecież wtedy smak zamyka się w środku a co za tym idzie rosół staje się mniej esensjonalny. No ale co kto lubi :)

  • Aneta pisze:

    Dziwny ten rosół wyszedł. :( Strasznie czuć smak takiej wody… może to dlatego, że wystarczająco mi się nie wygotował?

    • Tomek Lach pisze:

      Aneta „smak takiej wody” sugeruje, że warto jeszcze pogotować rosół – może smak się wzmocni jak część płynu odparuje. Być może jest to też wina jakości mięsa? W każdym razie trzeba się nie poddawać i uczyć metodą prób i błędów :-)

  • Kazek pisze:

    Co się tyczy wszelkiego rodzaju weget czy kostek rosołowych – to z chemikalii zdrowiej jest wypić rano kwasu siarkowego a wieczorem dla zrównoważenia Ph łyżkę ługu. Oprócz tego w tych niby przyprawach jest tłuszcz roślinny więc rosół robi się łojowaty.

  • Kazek pisze:

    Jak pamiętam to moja mama gotowała rosół z koguta a nie z kury czy kurczaka domowej hodowli. Po pierwsze to teraz domowy kurczak jest nie osiągalny w sklepach to przeźroczyste cyborgi. Do koguta kawałek wołowego z kością i jarzyny. Oczywiście mięso najpierw sparzone aby pozamykać pory zapobiegając wydostawaniu się z mięsa „farfocli”. odcedzić, zalać razem z jarzynami zimną wodą i gotować „jak najdłużej w ten sposób aby woda tylko lekko bulgotała. Rosołek jest wtedy czysty. Zebrać nadmiar tłuszczu aby pozostała niewielka ilość oczek ładnego tłuszczu a nie łój z cyborgów. Podać z makaronem, kluseczkami z kaszy manny a nawet z e świeżymi ziemniaczkami. Pycha. Ps. zdarzyło mi si ę , że odpadki ze skórek z” cyborgów” leżące w miseczce dla kota w nocy świeciły jak wyroby z białego fosforu. Niestety taką mamy teraz żywność

  • maruda pisze:

    Witam, kiedy wrzucamy warzywa nie ma znaczenia – w każdej chwili można je wyjąć, żeby się nie rozgotowały. Na wrzątek czy zimną dla mnie nie istotne. Zawsze wychodzi klarowny i nigdy nie zdejmuję szumowin. Same znikają i rosół jest czysty jak kryształ. Gotuję ok. 3h. Maggi, kostki rosołowe do rosołu to.. po prostu profanacja. Przecież jest tam już mięso i warzywa. Fuj.

  • Ola pisze:

    Jeśli komuś zależy na czasie, a rosół dla niego jest nazbyt tłusty, można wrzucić kostkę lodu lub dwie. W okół nich powinny pokazywać się oczka – tłuszcz.
    Pozdrawiam.

  • Kasika pisze:

    Rosołek pierwsza klasa!!! doprawiam go gdy juz jest ugotowany wtedy nie traci swojej klarownosci

  • Helena pisze:

    Bardzo dobry przepis ;) Moja mama nauczyła mnie gotować w identyczny sposób. Jest naprawdę pyszny, smakuje, dobrze wygląda. Prawdziwy rosół jak u Mamy ;)

  • andrej ;P pisze:

    Pierwszy raz gotuje i naprawde świetny przepis.. Dziękujee ;DD

  • chendryg pisze:

    Dzięki =Bezowy= za konstrukcję faceta, ale jest o wiele mniej skomplikowana od przepisu na rosół. Żeby Ona to wreszcie zauważyła! he he

  • chendryg pisze:

    Bosze!!! Dzięki! Wreszcie przepis na cudowny esencjonalny, polski rosół! Ja tylko wrzucam mięsko do wrzątku wtedy jest od początku klarowny i nie trzeba zbierać „burzyn” – mięso i tak puści swoje w trakcie minimum 4godzinnego gotowania. I lubczyk na końcu z opieczoną cebulką…. cudownie aromatyczny. Pozdrawiam, Darek

  • Bezowy pisze:

    Aaaa i jeszcze jedno. Ktoś wspomniał o lubczyku. Istotnie ta nieco zapomniana przyprawa jest genialnym dodatkiem do rosołu i nie trzeba go wówczas profanować magą czy innym wynalazkiem na glutaminianie sodu.

  • Bezowy pisze:

    Witam wszystkich. Przepis dobry – rzekłbym „prawdziwy” :) Kilka istotnych uwag, bardziej odnośnie komentarzy niż samego przepisu.
    1. Nigdy na wrzątek!!! W tym wypadku bardziej nas będzie interesować „woda” niż to co pływa w niej stałego. Dlatego wrzucamy na zimną wodę i powoli podgrzewamy, żeby pory które posiada każdy produkt spożywczy (a mięso w szczególności) nie zdążyły się zamknąć i wszystko co dobre oddały do wody. Przy dobrze ugotowanym rosole mięso i warzywa są niemal jałowe i bez smaku bo wszystko już jest w rosołku.
    2. Jakie kostki i jaka vegeta czy inne ziarenka smaku!?? To się nadaje na krótki wypad turystyczny. W innym wypadku szkoda dodawać mięsa.
    3. Ci którym mętnieje – zapomnijcie o tradycyjnym gotowaniu się, rosół ma pracować, czyli nawet w dużym garnku na minimalnym ogniu tak, żeby raz na sekundę/dwie delikatnie (!) „bulgotnął”. Łatwiej to pokazać niż opisać.
    4. Je się też oczami więc również zbieram szum, ale nigdy nie wyrzucam gdyż to pełnowartościowe białko. Dodaję do sosów lub innych zup.
    5. Przypalona cebula obowiązkowa. I Ci którzy mają płyty też mogą to zrobić np. na grillu w piekarniku, bądź suchej patelni.
    6. Kapusta, hmyy… niektórzy dodają ale nie za wiele, inni w tym ja, unikają.
    7. Mięso z rosołu jest nijakie ale zmielone, odpowiednio doprawione z cebulką i grzybami (ich nie za dużo bo zdominują smak rosołu) jest świetnym farszem na np. uszka które później mogą być kapitalnym wkładem do naszego rosołu.
    6. W mojej szerokiej rodzinie praktykuje się (choć nie wszyscy) dodawanie suszonego owocu – śliwki, jabłka lub gruszki. Pozytywnie wpływa na kolor i dodaje fajna nutkę (dla mnie dzikości)
    7. Smak rosołu bardziej niż od przepis zależy od jakości mięsa. Stąd niektórzy piszą o kurach rosołowych itp. Niestety nie dla każdego i nie zawsze osiągalne.
    8. Rosół to sprawa prosta jak konstrukcja psychiczna faceta – wystarczy dać mu czas, dopieścić i nie zepsuć :)

  • Uv* pisze:

    Jesli miałbym ocenic swój pierwszy rosół to daje 5/6 :D Niczego mu nie brakuje moze troszke zbyt tlusty wiec po ostygnieciu bede musiał wyzbierac to co przytygnie na wieszchu poza tym wszytsko super jestem z siebie dumny ;) Na koniec napisze tylko ze marchekwe dorzucałem tak z godzinke przed koncem rodzice twierdza ze rosół moze zrobic sie zbyt slodki gdyby była dodana od poczatku. Pozdrawiam wszystkich smakoszy i życze miłej niedzieli :)

    • Tomek Lach pisze:

      Uv* dzięki za relację :) W wolnej chwili na pewno kilka podanych przez Ciebie wskazówek dopiszę na końcu przepisu.

  • Deadly pisze:

    ._. u mnie w garze zawsze chaos (zresztą jak w głowie) dzisiaj postanowiłem spróbować według czegoś co znajdę we wszechmogącym internecie. Bój się kuchnio wróciłem

  • Ewelina pisze:

    Za każdym razem kiedy gotuję rosół korzystam jedynie z tego przepisu! Rosół godny polecenia:)

  • Uv* pisze:

    Jeszcze jedna bardzo ważna uwaga nie czytałem wszytskich wpisów więc nie wiem czy ktoś o tym pisał w 90% przypadkach rosół jada sie u mnie z makaronem ( czasami babci własnej roboty róznica pomiedzy kupnymi nie do porównania a smak nie do opisania) ale co jakiś czas mama podawała rosół z ziemniakami i ja dzisiaj mam zamiar tez konsumować go w takiej postaci bo choć dla osob które nigdy tego nie próbowały moze wydać się dziwne to dla mnie jest to niebo w gębie i polecam przynajmniej skosztować.

  • Paulina pisze:

    A co do szumowin.Nigdy niezbieram ich,bo mięso wrzucam do gotującej się wody co powoduje szybkie ściecie białka w mięsie i niewydostanie się go na zewnątrz.Nawet Makłowicz ten sposób doradzał aby rosół był klarowny. A co do kury to najlepsza wiejska wychowana na trawce,ziarnie i robaczkach.

  • Uv* pisze:

    Godzinke temu zacząłem gotowanie o ok 14 napisze jak wyszedł wszystko prawie jak w przepisie kurke mam od babci mieso wołowe z kością niestety sklepowe moje róznice to brak kapusty i tak jak sporo osob pisalo wczesniej cebula przysmażona na palniku. Pozdrawiam.

  • Pola pisze:

    gdzie rodzą się tacy faceci którzy gotują tak pyszny, na prawdę babciny rosół;D?

  • Wika pisze:

    Ze wzgledu na to, iz jestem ‚dietowym szalensem’, przez co moj narzeczony tez nim musi byc, rosol gotuje na piersiach z kurczaka (2 sztuki), piersi z indyka (1 sztuka) i kawaleczku najchudszej wolowiny (lean, 5%); stosuje rowniez makaron pelnoziarnisty. Mimo, iz smaku tego maminego i babcinego nic nie pobije, to musz przyznac, iz moj wychodzi calkiem przyzwoicie, a na pewno stanowi swietny substytut dla osob pedantycznie liczacych kalorie ;-). Pozdrawiam.

  • Kai pisze:

    Hm, robię rosół podobnie, tylko nie dodaję przypraw bezpośrednio do wody, bo nie lubię ich potem szukać. Nie daję grzybów, a cebulkę jedynie przypieczoną. No i do koloru odrobinę szafranu, dosłownie parę nitek. Wczoraj gotowałam 4 godziny, dzisiaj jeszcze pewnie ze 3, mięso musi być bardzo miękkie, bo „drugie życie” rosół prowadzi jako galareta drobiowa lub baza do flaków. Oprócz pomidorówki z nieudanego rosołu doskonale wychodzi zupa-krem z dowolnych warzyw, na przykład z zielonego groszku.
    Szumowiny zbiera się faktycznie tylko w celach estetycznych – wypracowałam sobie sposób – odlewam trochę wody i tam je wrzucam, potem uzupełniam rosołem, w ten sposób mam wartościowy wywar pod zupę, który nie musi być ładny.
    Do ziółek i przypraw – typu lubczyk, dzisiaj będzie szczypta imbiru na rozgrzewkę, czasem jest to suszona pietruszka, bo innej nie mam, stosuję bardzo drobne sitko do zaparzania herbaty, żeby nie łowić potem wszystkiego. Jeśli mam porcje rosołowe, które po dłuższym gotowaniu się rozpadają, a także warzywa wrzucam w w worku silikonowym – potem tylko wyjmuję i przekładam na talerz i rosół mam praktycznie czysty.

  • Monika pisze:

    Właśnie się gotuje mój rosołek według tego przepisu :)
    już pięknie pachnie, a pewnie będzie smakował jeszcze lepiej :)

    aa i dodam, że też mam tylko płytę w kuchni i nie mam jak przypalić cebulki :(

  • borekc pisze:

    Mięso podgotować w zimnej wodzie:)))) Uśmiałem się do łez.Po za tym rosołek wyszedł bardzo dobry.Pozdrowienia dla wszystkich smakoszy:)

  • Oda pisze:

    Właśnie skończyłam gotować swój pierwszy w życiu rosół w oparciu o ten przepis (+uwzględniłam niektóre komentarze). Nie zdobyłam indyka, zamiast rostbeefu dałam szponder (w jednym z komentarzy była taka sugestia). Byłam mentalnie przygotowana na pomidorówkę… Ale okazało się, że wszystko dobrze poszło – mąż jest zachwycony :))) Dziękuję!

  • PaRabi pisze:

    Kurcze gotuje swój pierwszy rosół i bardzo jestem ciekawa czy mi się uda;)

  • thomas pisze:

    vegeta -c o to ? hehe znala tylko tesciowa ,inaczej nic nie umiala zrobic

  • Beata pisze:

    Swietny przepis, jako ze siedze w Kanadzie a moj chlopak w zyciu naszego polskiego rosolku nie probowal (kanadyjczyk), postanowilam zrobic sobie te przyjemnosc i go ugotowac, za ktorym tu bardzo sie stesknilam…a przy okazji oswiecic swojego lubego :) Jedyne co zmienilam- nie dodalam pietruszki (w supermarkecie jej nie mieli:( ), ugotowalam go na samej kurze (przyzwyczajenie do tradycyjnego rosolka maminego:) duzo miecha, duzo warzyw… ) Reszta wszystko jak idzie w przepisie. Jak dla mnie rewelacja, strasznie mi jej brakowalo!! dzieki Tomek za prosty i smaczny przepis! pozdrawiam

  • bonek pisze:

    Pozwolę sobie wtrącić swoje trzy grosze…
    Ja niestety nie posiadam tyle czasu, więc rosół przygotowuję w wersji szybkiej.
    3 udka obrane ze skóry (dieta)
    2 pietruszki
    2 marchewki
    kawałek pora
    kawałek selera
    przypalona cebulka
    1 suszony prawdziwek
    2 kostki drobiowe
    2 łyżki ziarenek smaku
    szczypta pieprzu
    kilkanaście kropel Maggi
    krojona natka pietruszki(do posypania na tależu)
    Do ZIMNEJ wody wkładam udka,gotuję, aż zbiorę szumowiny.
    Następnie dodaję posiekane w malakserze pietruszki i marchewkę (ale nie na pył). Drudą marchewkę kroję w plasterki-ładnie wygląda na talerzu, oraz wrzucam resztę składników.
    Gotuję na malutkim ogniu 2-2,5 godziny.
    Może ktoś powie , że wychodzi z tego zupa, ale jeżeli wyłączymy 1-2 minuty przed podaniem to wszystko nam pięknie opadnie i mamy czyściutki rosołek.
    Za to póżniej mamy wspaniały rosół do kubka z dużą ilością warzyw, które w kubku smakują wyśmienicie. Dzieci czasem wolą wypić rosół z kubka niż zjeść z kluskami, a tak zjedzą też z wielkim smakiem warzywa.

  • jarco pisze:

    Hej. Przepis i składniki brzmią ciekawie, ale pozwolę sobie dodać kilka cennych rad. Zawsze robiłem rosół drobiowy ewentualnie dodając jedną kostkę bulionu wołowego albo drobiowo-wołowego dla smaku. Rosół wychodzi bardzo dobry, choć zebrałem przez pare lat kilka doświadczeń, których należy unikać. Po przeczytaniu tego przepisu, zastanawiam się jednak nad rezygnacją z kupionych już kostek na rzecz kawałka mięsa wołowego do mojego drobiu na jutrzejsyz rosołek;)

    Moje rady co do powyższego przepisu:
    1) Jeśli nasz rosół ma się gotować 3 h, to trzeba trochę poczekać z dokładaniem twardych warzyw, a jeszcze dłużej w przypadku miękkich, bo po takim czasie nic z nich nie będzie. Twarde wrzucam na ok. 75-90 minut a miękkie 60.
    2) Kiedy szumowiny pojawią się na wierzchu, to dobrze wlać pół szklanki zimnej wody, żeby woda przestała się na chwilę gotować, a i szumowiny wtedy wypłyną i łatwiej będzie je zebrać
    3) Ktoś pisał powyżej o rezygnacji z kapusty włoskiej i ma tu dużo racji, bo zbyt duża jej ilość sprawia, że rosół mętnieje, a i jej smak zanadto „wgryza się” w całość. Osobiście dodaję malutki kawałek.
    4) Cebulka obowiązkowo przypalona na palniku a nawet na płycie – tak, jak najbardziej może być czarna jak węgiel (byleby z zewnątrz tylko ;))

    Reszta się zgadza jak dla mnie

    Pozdrawiam

  • Shear pisze:

    Właśnie sobie rosołek „pyrka”. Jedyna modyfikacja to taka, że robi się tylko na kurzych podudziach i połowa porcji.. Zobaczymy co będzie :)
    Pozdrawiam i dzięki za przepis.

  • Olka pisze:

    Dziękuję za ten przepis, a zwłaszcza sposób przygotowania krok po kroku! Rosół rewelacja! To nie tylko najlepszy jaki zrobiłam, ale także najlepszy jaki kiedykolwiek jadłam! Pozdrawiam i zapraszam na rosół ;)))

  • Jerzy pisze:

    Cholera!! Nie wiedziałem, że to taka „Sorbona” ugotować rosół, ale tyle razy już go”zawaliłem”, że pierwszy raz w życiu postanowiłem trzymać się przepisu. Wyszedł ekstra!! Mogę tylko dodać coś, co kiedyś podpatrzyłem u znajomej. Pod koniec dodałem połowę buraczka. Smak i kolor boski, a jemy także oczami.

  • Technik gastronomii pisze:

    Szumowin się nie zbiera, gdyż zawierają one najwięcej witamin. wystarczy je tylko później wymieszać i nie będą one tak widoczne w rosołku. Pozdrawiam.

  • Sara pisze:

    wlasnie gotuje rosolek (dopiero pierwsza godzine ehh) i tak sie zastanawiam czy jesli nie dodaje kapusty to lisci laurowych i ziela angielskiego tez nie dodawac? bo nigdy nie slyszalam zeby do rosolu sie dodawalo te przyprawy, i moze to przez ta kapuste sie dodaje? :)

  • Rosi:) pisze:

    właśnie dziś będę robić rosół..:DDD

  • Piotr pisze:

    Korzystając z twojego przepisu pierwszy raz w życiu gotuję rosół :) wszystko fajnie pachnei itp. ale na poczatku mialem mały problem gdyż po tym jak mięso zakipiało zobaczyłem iż nei posiadam sitka :D a zleciala chwial zanim pobiegłem do sklepu i wróciłem z siteczkiem, powyławiałem co tam jeszcze było :D zobaczymy co wyjdzie

    • szczesliwa babcia pisze:

      Z prawdziwego rosolu nie zdejmuje sie tzw.szumowin,rosol ma prykac a szumowiny same poadna na dno.Wtedy jest pyszny,pozdro wszystkich gotujacych.

  • woj pisze:

    wspomnijcie tylkosmak wiosennego szczypiorku i rzodkiewki.kazdego roku czekam kiedy tylko sie pojawia

  • woj pisze:

    a i jeszcze rzecz jasna wszelkie vegety itp. to przeciez zbrodnia na podniebieniu. Ile smaku mozna wydobyc samemu z zupelnie zwyklych rzeczy

  • woj pisze:

    ja potrafiłem gotować 4-6h z tym że wywar ok.3l. mięsa jakiś 1kg cała włoszczyzna 2v cebule dobrze opalone itd..Po zdjęciu tłuszczu(po wystudzeniu) świetna baza dla wielu potraw. ew. można klarować (białko) ale generalnie świetny sam w sobie (polecam wygotowac mostek generalnie duzo kosci itp. )

  • Seiken pisze:

    Eeee w kazdym średnim mieście jest bazarek
    itp. gdzie można kupić i kurkę i kaczuszkę
    a i gąska sie trafia
    wiec nie przesadzajmy z tym dostępem do produktów
    co wołowine tez trudno kupić ?
    nie możesz pisac o osiedlowym sklepie po ktos następny napisze ,że najlepszy to z „kostki” rosołowej
    Jak juz ktos tytułuje „tradycyjną” to trzymajmy sie tradycji takie jest moje zdanie
    no ale zawsze można to po swojemu interpretować :-)
    Nie piszymy tu o wytwornosci itp. bo rosół
    to prosta zupa

    • Tomek Lach pisze:

      hmmm, no ja właśnie mieszkam w średnio-mniejszym mieście i w najbardziej poważanym sklepie mięsnym kura czy kaczka są tylko na zamówienie dla stałych klientów – na targu co najwyżej żywą kurę nioskę mógłbym u nas kupić ;) W każdym razie przepis nie zabrania stosowania mięsa jak najlepszej jakości. Na jednym biegunie jest kostka rosołowa, na drugim wiejska kura, a przeciętny człowiek może zrobić dobry rosół nawet z użyciem „zwykłego” mięsa :-) Zaawansowany Kucharz nie pogardzi tylko wiejską kurą, ale nie oszukujmy się – zwykle dużym wydarzeniem jest już samo ugotowanie zupy bez użycia kostki rosołowej czy innej masakrycznej wegety.

  • Seiken pisze:

    Co tu dużo pisać – składniki moze i ok jak ktos robi rosół „miastowy” . Aby rosół był cacy to musi być wiejska kura a nie „porcja rosołowa” , wołowina to ma być z kością najlepiej szponder, pręga, łopatka lub mostek
    a nie rostbeef -to raczej na pieczeń :-)
    cebule nie dodaje sie dla koloru tylko dla smaku -kolor daje mieso z kury
    Szumowiny to nic innego jak białko nie trzeba ich zbierac chyba ze w celu estetycznym

    • Tomek Lach pisze:

      Seiken fajny komentarz – ten przepis nie jest jednak stworzony do wytwornej książki kucharskiej, tylko dla normalnych ludzi, którzy zakupy robią np. w osiedlowym sklepie. Nie wiem czy chociaż jedna na sto osób ma dostęp do składników, o których piszesz – przy czym nie mam wątpliwości, że rosół z wiejskiej dobrze karmionej kury to jest najwyższa forma tej zupy :-)

  • janulek pisze:

    Przepis na rosół rzeczywiście wzorowy:)
    Osobiście polecam wolowine z kością zawierającą szpik.
    Warzywa dodaje nieco póżniej. aby sie nie rozdziamdziały:)
    No i na koniec drobny akcent: zamiast popularnego „dopalacza” Maggi daje odrobine lubczyku.
    Janulek

  • ledrom pisze:

    Kto by to na gaz wyrobił jakby gotował rosół w każda sobote przez 3 h ;-)

  • wódz pisze:

    Rosół z kurczakiem to profanacja – rosół to wołowina, cielęcina i kura !!!!!

  • Łukasz pisze:

    Proponuje dodać czosnek wg własnego upodobania dla mnie dwie główki to mało

  • alinezja pisze:

    acha i jeszcze jedno,czy wrzucamy mięso do wrzacej wody czy zimnej, nie decyduje o farfoclach, tylko o przeznaczeniu co bedziemy gotować, a w kolejności o smaku.Jezeli gotujemy rosół to zależy nam na jego smaku czyli smaku wody i wtedy nalęży wygotować mięso czyli włozyć go do zimnej wody.Ja jeszcze do rosołu dodaje ząbek czosnku.

  • alinezja pisze:

    sprobujcie zamiast grzybka borowika dodać podgrzybka, ma o wiele aromatyczniejszy smak,borowiki sa mało aromatyczne,pozdrawiam.

  • karolka21 pisze:

    Cenna rada… :) Ja zawsze daję warzywa do zimnej wody ponieważ powoli oddają smak do zupy, jeśli dacie do wrzątku to smak zaparzy się w danym warzywku i nie wyjdzie na zewnątrz…. pozdrawiam :)

  • Estera pisze:

    Przepis bardzo dobry, rosołek wychodzi pyszny – właśnie ugotowałam. Zawsze gotuję go na 1 listopada. Gdy wraca się z cmentarza, dobrze smakuje taki domowy specjał. Najlepszy byłby z tzw. wiejskiej kurki, ale skąd ją wziąć :)

  • Krzysiek pisze:

    Porada od użytkownika Anjaja jest bzdurą.
    Wylewając wodę z szumowinami po podgotowaniu mięsa i zastępując ją czystą wodą, pozbywamy się cennych substancji odżywczych.
    Nawet samo usunięcie szumowin nie jest wskazane z tego samego względu. Rosół bez usuwania szumowin będzie miał więcej cennych składników, a będzie smakował tak samo.

  • Martusia pisze:

    Ciekawy przepis, skorzystałam z niego:) rosół właśnie delikatnie pyrka:) ładnie pachnie juz, dam znać jak wyszedł, pozdrawiam

  • Wojtek pisze:

    Rozpoczynając gotowanie w wodzie zimnej, powodujemy, że mięso łatwiej „puszcza sok”
    Wrzucając do wrzątku powodujemy, że natychmiast ścina się wierzchnia warstwa białka utrudniając wydostawanie się czegokolwiek na zewnątrz .
    Dlatego np. lepiej smażyć mięso wrzucając je na dobrze rozgrzany tłuszcz.
    Myślę jednak, że po kilku godzinach gotowania nie ma znaczenia, czy rozpoczniemy od wrzątku czy od zimnej wody, bo stężenia substancji i tak się po tak długim czasie wyrównają. Może być ew. różnica w klarowności??

  • kameleonka pisze:

    zrobilam wedle przepisu wyszedl pyszny gotowal sie 3godz.to moj pierwszy rosol :) mam nadzieje ze postawi mnie na nogi :)

  • madeski pisze:

    Aby nie było farfocli mięso należy wrzucić już do wrzącej wody. Mięso zamyka swoje pory i rosołek jest klarowny :)

    Sekret babci

    • Tomek Lach pisze:

      No to mamy problem, ponieważ w większości przepisów wyraźnie wspomina się o wkładaniu mięsa do ZIMNEJ wody. Kto ma rację? Ktoś może fachowym lub naukowym językiem wyjaśni tajemnicę? :)

  • Paweł pisze:

    Wszystko fajnie, tylko jeżeli mamy określać ten rosół jako „domowy”, „tradycyjny”, to na wstępie odpada kapusta, grzyby i wszystkie dziwne przyprawy, które polecają komentujący. Tradycyjny wiejski rosół to zupa z kury z dodatkiem włoszczyzny i makaronem. Pozostałe „ciekawostki” dodawane do rosołu sprawiają, że nie jest on ani domowy ani tradycyjny i warto zaznaczyć to w nazwie przepisu lub na samym jego początku.

    • Tomek Lach pisze:

      Dzięki Paweł za uwagę. Muszę przyznać, że od momentu publikacji przepisu sporo dodatkowych informacji się tutaj pojawiło dzięki czytelnikom – będę musiał pomyśleć o dopisaniu kilku uwag żeby wszystko było jasne :)

  • Kris pisze:

    Zastanawiam się nad jednym, czy gotować mięso wołowe razem z drobiowym. Czy mięso drobiowe nie rozpadnie się przez tak długie gotowanie?

  • Patrycja pisze:

    Rosołek wyszedł pyszny ;D Przepis super ;D

  • Patrycja pisze:

    ja właśnie gotuję rosołek z tego przepisu:) pierwszy raz w życiu gotuję rosół.. zobaczymy jakie będą efekty :)

  • isiula pisze:

    a zapomniałam gałązka maggi obowiązkowa

  • isiula pisze:

    a mój właśnie pyrka na kuchni węglowej i juz super pachnie

  • Teresa pisze:

    Może i nie dacie wiary,ale ja też robie lkuseczki co niedziela. Dziwoląg ????

  • Teresa pisze:

    Pamiętam rosołek mojej Babci,gotowny na kuchni węglowej!Pyrkał,pyrkał i pyrkał!!To było to !! Nie wspomne o swoich kluseczkach.Gdzie Te Czasy???I te smaki?

  • Teresa pisze:

    Kochani! Rosołek jest zawsze super,jeżeli się pświecimy i sami zrobimy kluseczki!!!!!

  • lukas Hnn pisze:

    ja osobiscie dorzucam jeszcze pod koniec kawaleczek pora i 2 zabki polskiego czosnku z ogrodka mojej matuli wychodzi zarabiscie

  • motak pisze:

    a jak zrobić żeby podczas tego kilkugodzinnego gotowania rosół cały nie wyparował;/

    • Tomek Lach pisze:

      Ponieważ rosół nie gotuje się mocno, a jedynie lekko „pyrka”, nie zdarzyło mi się, żeby wyparował w całości ;) Jeżeli na koniec rosół jest zbyt mocny w smaku, można go po prostu nieco rozcieńczyć.

  • aniaja pisze:

    Każda rodzina ma swoje sekrety kulinarne. Moja również :D Kiedy zapytałam mamę o rosół, poradziła mi aby mięso (zwłaszcza drobiowe) dobrze wymoczyć przed gotowaniem, potem podgotować je w zimnej wodzie, a następnie wodę wylać i ponownie zalać świeżą, zimną. Dzięki temu nie ma szumowin. Przetestowałam i kiedy wyciągnęłam sitko, żeby zebrać szumowiny, okazało się, że nie było co zbierać! Reszta przepisu w sumie taka sama tylko bez kapusty i OBOWIĄZKOWO przypieczona na ogniu cebulka. Gotuje się już godzinę i póki co wygląda i pachnie super :) pozdrawiam gotujących mężczyzn ;-)

  • Dorota pisze:

    kurczak nadaje się do pieczenia. prawdziwy rosół naszych babć to….. wołowina i kura rosołowa. nic tego nie przebije. :) Co do reszty to się całkowicie zgadzam. Dodaję jeszcze troszkę żołądków i serduszek drobiowych . :)

  • Wojtek pisze:

    To świetnie, że opublikowałeś swój przepis, jak widać po odzewie internautów. Wydawałoby się, że to takie proste, ugotować rosół! a jednak…
    Pozwól, że ujawnię dwa swoje spostrzeżenia-sekrety.
    1. Pisałeś, że mięso nie jest zbyt dobre, spróbój „pręgi” wołowej, zawiera sporo kolagenu i jest naprawdę smaczna po ugotowaniu, pod warunkiem, że spożywa się jeszcze ciepłą, bezpośrednio wyjętą z wywaru. (Ja to mięso spożywam z musztardą solą czosnkową i pieprzem :))
    2. Sporządzając rosół, mięso z przyprawami gotuję długo a warzywa znacznie krócej (30-40 minut). Oddadzą i tak swój aromat ale nie rozpadają się wtedy zbyt mocno i mogą przydać się np. do sałatki warzywnej.

    Pozdrawiam

  • lukasz pisze:

    dobry przepis i dobra stronka internetowa wlasnie 1 raz robie rosol i juz zajebiscie pachnie:)kto chce sprobowac to zapraszam:)

  • welle pisze:

    pełen szacun ;-) sprawdziłem rosołek pierwsza klasa ;-) smak kolor

    pełen szacun ;-)

  • Adamo pisze:

    Zacząłem jakaś godzinę temu gotować mój pierwszy rosół w życiu, według tego przepisu, w Google jest na 1 miejscu:) Ale widzę pozytywne komentarze więc jestem spokojny:) Pozdrawiam

  • Ankhaa pisze:

    Przepis w porządku, ja bym jednak podkreśliła kilkakrotnie, żeby gotować go bez przykrycia, żeby nie był mętny, to raz, a dwa, ja np. nie dodaję kapusty włoskiej, bo moim zdaniem psuje smak – za to kilka gatunków mięsa jak najbardziej.
    Można dodać np. skrzydełka z kurczaka w tanszej wersji, a w droższej ciecięcinę -ja uwielbiam, ma cudowny smak dzieciństwa
    (akurat u nas mięsa było wbród)

  • zaba pisze:

    Tomek, dziękuję za super przepisy! zrobiłam dzisiaj rosol i leczo i obydwie potrawy okazały się hitem! oby więcej takich przepisów :)

  • Maja pisze:

    rosół wyszedł super, tylko że na samym początku był cały duży garnek, gotowałam ok. 3 godzin i dużo go się wygotowało, tak że musiałam przelać do małego garnuszka :(

  • Karol pisze:

    a dlaczego mi nie wyszedł klarowny? co zrobić jak wyszedł zbyt intensywny … czy wystarczy dolać wody i przegotować?

    • Tomek Lach pisze:

      Karol jeżeli rosół jest zbyt intensywny to można go rozcienczyc, jeżeli jest mętny to niestety chyba niewiele da się zrobić – ja ratowalem się przerobką rosołu w pomidorówkę :-)

  • KOSMERON pisze:

    Ja zawsze dodaję ząbek czosnku, polecam nadaje pięknego aromatu jak i polepsza smak rosołku:)

  • Kaha pisze:

    w teori wyglada to tak, że jeżeli chcemy ugotować rosół powinno się wrzucic mięso do zimnej wody i gotować. Jednak przy sporządzaniu tzw Sztuki mięsa w rosole trzeba wrzucic mięso do wrzącej wody. Zawsze wrzucam do wrzątku, rosołek szybciej nabiera smaku i jest klarowniejszy ;) co do przygotowania rosołku zawsze mam zamrozoną porcję marchewki pietruszki selera i natki ;D wtedy tylko hop wszystko do garnka..

  • Michał pisze:

    Dzisiaj ja gotuje rosół wg.twojego przepisu. Zawsze uważałem że niedziela bez rosołu to dzień stracony. Pozdrawiam wszystkich smakoszy .

  • jaga pisze:

    przepis jest super, polecam tylko dodać gałazkę lubczyku (razem z warzywami)

  • Majka pisze:

    Tomku, nie mogłam się oprzeć gotującemu takie pyszności facetowi :-) dlatego zdradziłam sekret i pochwalę się, że własnie zrobiłam suszone pomidory zgodnie z Twoim przepisem. Postoją do jutra a jutro mam nadzieję na wielką ucztę :-)

  • Majka pisze:

    hmmm… ja mam jedno jedyne zastrzeżenie. co do przygotowania czyli wrzucania mięsa do zimnej wody. Ile razy tak robiłam przez 2h gotowania rosół powodował u mnie odruch wymiotny ;-)

    Dopiero kiedy pożaliłam się mamie ona przekazała mi rodzinna tajemnicę: mięso wrzucamy do wrzątku. Wtedy nie ma szumowin, nie ma nieciekawego zapachu i rosół jest delikatny, pyszny i aromatyczny!

    • Tomek Lach pisze:

      @Majka dzięki za ujawnienie rodzinnej rosołowej tajemnicy – może następnym razem przetestuję Twój sposób i zdam relację ;)

  • Gabi pisze:

    Właśnie gotuję swój pierwszy w życiu rosół z Twojego przepisu. Zapach jest przepiękny, mam nadzieję, że i smak również taki będzie! Pozdrawiam!

  • magdam pisze:

    Właśnie gotuje rosół z Twojego przepisu, mam 1,5 msca żeby się nauczyć go gotować i mam nadzieję, że się uda :)) narazie naprawdę ładnie pachnie. Pozdrawiam i fajnie, że jakiś facet gotuje (właściwie nie jeden, bo jeszcze paru, którzy się dopytują co to szczypta soli :)))

  • rosołowaksiężniczka pisze:

    Jeszcze nigdy mi nie wyszedł dobry rosół bez tony wegety :(
    Al następnym razem wypróbuję ten przepis! :D

  • Madzia pisze:

    fajny przepis:) właśnie gotuję rosół( po raz pierwszy)zobaczymy co z tego będzie;P Ale mam pytanko.Nie wrzucasz do rosołu liści selera,pietruszki? a dopiero później warzywa?

  • Ania pisze:

    Rosół gotuję od lat, nie pamiętam od jak dawna. Przepis bardzo podobny, jednak mój lekko zmodyfikowany doświadczeniem. Tak więc aby był klarowny w miarę odparowywania trzeba dolewać zupełnie zimnej, surowej wody. Ponad to super smaku dodaje cebula pokrojona na ćwiartki i przypalona nad palnikiem chociażby i lekko czarna:-) Od jakiegoś czasu mam płytę ceramiczną więc cebulę kroję w dość grube krążki i przypalam na suchej patelni- chyba nawet lepiej smakuje. No i sedno sprawy- ja daję dużo więcej wołowiny niż jest w tym przepisie, w dodatku lekko przerośniętej i absolutnie indyka czy porcji tzw. rosołowych z kurczaka jedynie skrzydełka lub szyjki- rosół jest wtedy słodszy, klarowniejszy i generalnie SMACZNY!!!

  • bolo pisze:

    Ten przepis to kapuśniak. Od kiedy do rosołu dodaje si kapuste!

  • Klaudia pisze:

    Witam przepis wygląda świetnie mam nadzieje, że coś z tego wyjdzie ;) Tylko mam pytanie nie trzeba wrzucić kostki rosołowej do tego?

  • Waldemar pisze:

    @ Pablo – szczypta to nic innego jak ilość soli która mieści między trzema palcami :) Ja gotuję rosół w szybkowarze – jest przejrzysty, smaczny i bardzo szybko gotuje się :)

  • magdalena. pisze:

    Rewelacyjny przepis. Pierwszy raz prytowowywałam rosół – bardzo smaczny nie wymaga kostek czy innych ulepszaczy tak jak to jest w innych przepisach. Polecam! :)

  • Paweł pisze:

    Do wrzątku najlepiej wrzucać zamarznięte mięso-wtedy nie będą się zbierać szumowiny. Surowe, świeże mięso trzeba na zimną wodę- z ćwiartek z kurczaka trzeba usunąć płucka-takie ciemno-czerwone albo brunatne miękkie coś koło kręgosłupa- bo one są odpowiedzialne za mętnienie rosołu;)

  • Justyna pisze:

    za chwilę idę gotować rosołek… :)
    Ciekawe co z tego będzie … :D

  • Joaśka pisze:

    Zawsze mięsko wrzucałam do wrzątku. Jednak dzisiaj korzystając z Twojego przepisu zagotowałam w zimnej wodzie. Zobaczymy co wyjdzie. Dam znak :)

  • Luiza pisze:

    Następnym razem na pewno ugotuję rosół według Twojego przepisu, bo wydaje się być znakomity. Tymczasem jednak, wykorzystam żeberka, które już kupiłam. Mam nadzieję, że uda się tak czy inaczej. Pozdrawiam :)

  • Luiza pisze:

    Następnym razem na pewno zrobię to według Twojego przepisu, a tymczasem wykorzystam żeberka, które już kupiłam. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Pozdrawiam :)

  • Tomek Lach pisze:

    @Luiza myślę, że nic nie stoi na przeszkodzie żeby przygotować dobry bulion na bazie żeberek – jednak na żeberkach nie uzyskasz na pewno tradycyjnego smaku niedzielnego rosołu ;)

  • Luiza pisze:

    Czy można zamiast podanego przez Ciebie mięsa, zrobić to na żeberkach?

  • kotavenusa pisze:

    Witam,
    Dziś zadanie specjalne przede mną, a mianowicie będę gotować rosół 3 raz w życiu według Twojego przepisu. Zapewne dodam coś od siebie, ale laptop będzie stał na kuchennym blacie NA PEWNO!
    Specjalne zadanie, ponieważ pierwszy raz będę karmić swojego mężczyznę:).
    Rosół nie może być gotowany na skróty – to jasne, ale droga na skróty przez żołądek do serca mężczyzny jest dopuszczalna;).
    Pozdrawiam

  • Tomek Lach pisze:

    @Pablo dzięki za komentarz – z przepisu sam jestem dumny bo napisanie go zajęło mi dużo czasu i bazowałem na wielu próbach ugotowania jak najlepszego rosołu :-)

  • Pablo pisze:

    Dziś gotuję drugi raz wg tego przepisu. Za pierwszym razem odrazu przypaliłem cebule bo tak pamiętałem jak mama robiła, gotowałem w sumie 4 godziny bo troche mi się o nim zapomniało :) ale wyszedł kosmicznie smaczny :P
    Tylko zawsze mam problem z tą solą, nawet jak słyszę „2 szczypty” to nie wiem ile to :D ale udało mi się nie przesadzić.
    Przepis pięknie napisany bo tak krok po kroku, nie da się pomylić. Dziękuję bardzo :)

  • Dominika pisze:

    Dzięki Ci, o Wielki. Ślę hymny uwielbienia w Twoją stronę. Zostawiono mnie samą w domu z zadaniem ugotowania rosołu, czego nigdy przedtem nie robiłam. Dzięki Tobie, wiem, co zrobić.
    Dziękuję :)

  • Marcel pisze:

    niestety mi zupa wychodzi dość wodnista i bez smaku :/ a trochę tego mięsa wrzuciłem… co mogę na to zaradzić?

    • Tomek Lach pisze:

      @Marcel – Rosół to z założenia zupa o wodnistej konsystencji – jeżeli brakuje smaku to albo nie posoliłeś odpowiednio rosołu, albo za mało było mięsa, albo mięso było kiepskie.

  • Michaił pisze:

    @Tomek – cebulkę można przypalić również w piekarniku. Sam tak robię (również mam płytę ceramiczną) i wychodzi na to samo.

    • Tomek Lach pisze:

      @Michaił – genialny w swej prostocie pomysł :))) na pewno mój następny rosół będzie taką cebulę z piekarnika zwierał.

  • Tomek pisze:

    @Tomku ja bym sugerował dodać pół łyżeczki – jeżeli gotujesz rosół w dużym garnku pewnie trzeba będzie jeszcze dosolić na koniec – trzeba to robić na oko, tak żeby rosół dobrze smakował.

  • Tomek pisze:

    :))
    Dziękuje bardzo ale ile to jest w łyżeczkach/łyżkach…?
    PS. Generalnie nie używam soli, a chciałbym żeby ten rosół był zjadliwy dla wszystkich :)

  • Tomek pisze:

    Tomku, ja zwykle dodaję dwie słuszne szczypty soli a potem na sam koniec solę do smaku.

  • Tomek pisze:

    Ile tej soli wsypać??????

  • Czesio pisze:

    Rosołek rewelacja, świetny przepis :D smak młodości :D

  • gosia pisze:

    od wielu lat gotuję rosół, wychodzi mi …dobrze. jednak unikam mięsa z indyka (daje specyficzny smak , nie wszyscy go lubią ). Przepis mojej babci to: rosół musi być tłusty dlatego dodaje się do niego mięso wołowe z tzw.przerostem. Sposób gotowania w tym przepisie i przyprawy to strzał w dziesiątkę ! Czasem ( jak mam ) dodaję suszonego borowika JEDNEGO !

  • Lanter pisze:

    Dzięki za przepis bo na niemiecki potrzebowałem ;)

  • iwo pisze:

    po wielu próbach kończących się klęską, znalazłam tą stronkę. dobrze się zapowiada, gotuję ponad godzinę, jeszcze nic nie widać ale pozytywnie pachnie…

  • Tomek pisze:

    @agula – racja, przypalana na palnikiem cebula z łupką to jeden z tradycyjnych składników rosołu. Ja niestety dysponuję jedynie płytą ceramiczną i stąd brak takie cebuli w moim rosole. W wolnej chwili postaram się jednak zmodyfikować nieco przepis, tak żeby uwzględniał ten fakt.

    • Grzesiek pisze:

      Także nie posiadam palnika a do rosołu podpiekam połówki cebuli na patelni.Jak się przypali to do rosołku

  • agula pisze:

    przepis świetny, jedyne czego mi w nim brakuje to spieczonej cebulki. dodaję jedną małą w łupince, a drugą małą spalam na palniku i dodaję trochę później. również pomaga w kolorze, a do tego smak i zapach jak u babci! :)

  • Aga pisze:

    Mam pytanie: ile wody nalać do garnka na ten rosół?

    • Tomek pisze:

      @Aga – ja nalewam wody tyle, żeby wszystkie składniki były zanurzone. Rosół gotuję zwykle w 4 litrowym garnku i przy ilości składników podanych w przepisie wlewam wody do pełna.

  • Karolka pisze:

    przepis świetny, rosołek rewelacja ;-)

  • rosalina pisze:

    ja dodaję trochę kurkumy ma piękny złoty kolor i imbiru w proszku – jest bardzo dobry

  • Sylwia pisze:

    Świetny przepis :). Właśnie gotuję rosół. Napiszę później, co mi z tego wyszło. Pozdrawiam!

  • Aga pisze:

    Właśnie jestem w trakcie gotowania rosołu wg Twojego przepisu. Za mną już 2 godzina. Ale trzymam się zasady, że nie ma drogi na skróty, więc walczę dalej. O efektach i opiniach najbliższych poinformuję już wkrótce. Ale ładnie pachnie.

  • Iza pisze:

    Jestem w trakcie gotowania, pachnie pięknie, Napewno dla rosołu czas jest najwazniejszy! Przepis bardzo fajny, przejrzysty i jasny. Dziękuje

  • Władek pisze:

    Dobry przepis. Rosół smakował całej rodzinie.

  • Tomek pisze:

    @Dusia nie poddawaj się! …chyba każdy kto próbował robić rosół, co najmniej kilka razy skończył z pomidorówką w garnku ;-)))

  • Dusia pisze:

    Ja nie umiem :( ale nie z winy przepisu, tylko chyba za mało mięska miałam ( na 1-1,5 litra pierś ze skrzydelkiem- taka mała porcja rosołowa) do tego jedna duza marchew, korzeń pietruszki też spory, kawałek pora, przyprawy i musialam kosteczki rosolowe wrzucić, a po 2 godz trzymania na małym ogniu, na chwile podkrecilam temperature zeby zaczelo tak jak w przepisie znow troszke bulgotać nom i zmętniał. Ale pomidorowa wyszła z tego super, dobrze że robiłam mały garneczek :)

  • ola pisze:

    Dzisiaj gotuję po raz drugi. Za każdym razem rewelacja i pachnie jak u mojej mamy :-) Super przepis!

  • X pisze:

    Niedzielny rosol bez zarzutu wyszedl i wszystkim w diomu smakowalo bardzo

  • Ilona pisze:

    Fajny przepis! Pierwszy raz udało mi się ugotować rosół, którego nie musiałam doprawiać dużą ilością wegety :-)

  • Ilość komentarzy: 398 - dołącz do dyskusji!

    Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

    single.php > (default)

    Blog wykorzystuje smaczniutkie pliki cookies. Informacje o ich wykorzystaniu na tej stronie znajdziesz w polityce prywatności. Możesz włączyć/wyłączyć obsługę cookies w swojej przeglądarce. Blog wykorzystuje cookies. Można je wyłączyć w przeglądarce.